Przejdź do treści
Lech – Legia, czyli gwiezdne wojny

Polska Ekstraklasa

Lech – Legia, czyli gwiezdne wojny

Czasy się zmieniają, a pan zawsze jest w komisjach – mówił Franz Maurer w kultowych „Psach”. Ligowe klasyki też się zmieniają, ale ciągle uczestniczy w nich aktualny mistrz. Od kilku sezonów nie ma w Polsce bardziej elektryzującej rywalizacji niż Legii z Lechem. Jeśli Kolejorz poważnie myśli o zdetronizowaniu wielkiego rywala, to w najbliższym meczu przy Bułgarskiej musi po prostu wygrać.

Cała Polska czeka na wielki ligowy klasyk

Najświeższe doniesienia z T-Mobile Ekstraklasy na PiłkaNożna.pl – KLIKNIJ!

W przypadku porażki strata do lidera wynosić będzie już dziewięć punktów i nawet po ich podzieleniu może okazać się nie do odrobienia. Forma obu zespołów w tym roku nie pozwala wskazać zdecydowanego faworyta. Po słabym początku Legia uporała się ze Śląskiem w Pucharze Polski i zaliczyła efektowne wygrane ligowe – w tym ze Śląskiem właśnie i Podbeskidziem, by w końcu zremisować z Wisłą. Lech nie zachwyca, gra w kratkę, zwycięstwa bardziej wymęcza, ale punktuje w miarę regularnie, choć głównie na własnym boisku, czego dowiódł najdobitniej mecz z Zawiszą.

– Ale przede wszystkim nauczył się nie przegrywać – mówi Czesław Michniewicz, były szkoleniowiec poznaniaków (nie znał jeszcze rozstrzygnięcia z Bydgoszczy). – Ten mecz jest bardzo ważny z psychologicznego punktu widzenia, ale i dla układu terminarza siedmiokolejkowej dogrywki. Znacznie jednak ważniejszy dla Lecha niż Legii, ponieważ na porażkę poznaniacy raczej pozwolić sobie nie mogą.

W obozie trzeciej drużyny ekstraklasy powtarzają co prawda jak mantrę, że różnica zostanie podzielona przez dwa, jednak lepszej okazji na dobranie się do skóry mistrzowi nie będzie. Historia dwóch ostatnich sezonów pokazuje, że Legia potrafiła udźwignąć presję goniącego peletonu, a wyleczenie z europejskich pucharów przez Ajax Amsterdam pozwala skupić się na T-Mobile Ekstraklasie i Pucharze Polski. Ale istotne jest również to, że pierwsza pozycja po 30 kolejkach jest warta ekstrapieniądze za dzień meczowy w rundzie play-off.

Michał Żyro po odpadnięciu z Ligi Europy:


Przeciwnik pod widowisko

– Obok Śląska jedynie Lech jest w lidze dla Legii rywalem, z którym może zagrać tak jak w europejskich pucharach – mówi ekspert nc+ i Eurosportu, były reprezentant Polski i piłkarz obu klubów, Maciej Murawski. – Dlatego spodziewam się taktyki zbliżonej do niedawnego meczu we Wrocławiu. Zespół z Warszawy nie będzie zmuszany tak jak zwykle, również w spotkaniach wyjazdowych, do gry w ataku pozycyjnym, w czym akurat nie czuje się do końca dobrze i co hamuje skrzydłowych. Nastawi się na kontrę, a jak dobrze potrafi wykorzystać ten element, pokazał w tym sezonie w europejskich pucharach. Nie zdziwię się, jeśli nie zobaczymy w pierwszym składzie Orlando Sa, a na przykład Ondreja Dudę z Michałem Masłowskim, dzięki czemu Michał Żyro i Michał Kucharczyk będą mieli jeszcze więcej miejsca. To będzie najważniejszy w sezonie sprawdzian dla środkowych obrońców Lecha. Największy atut gospodarzy? Wymienność pozycji w ataku. Ten element funkcjonuje coraz lepiej i widać, że rywale mają z tym duży problem. Wykorzystanie uniwersalności Kaspra Hamalainena, tak błyskotliwych skrzydłowych jak Gergo Lovrencsics i Szymon Pawłowski, a nawet Zaura Sadajewa, który poddał się taktycznym rygorom trenera Skorży i schodzi często do linii, powinno być siłą Lecha, a w całości stanowi dużą siłę w ofensywie.

W zimowym oknie transferowym jedni i drudzy potwierdzili mocarstwowe (na krajową skalę) aspiracje, wydając solidarnie po około 5 milionów złotych na wzmocnienie składu, choć w przypadku Legii żadne zakupy nie zrównoważyły rzecz jasna straty Miroslava Radovicia. Istnieje szansa, że do meczu wiosny obie drużyny przystąpią w najsilniejszych składach, o ile oczywiście Henning Berg zaniecha rotacji, a problemy zdrowotne pozwolą zagrać wreszcie Darko Jevticiowi. W każdym razie mocno poturbowany w rywalizacji z Jagiellonią Białystok Lovrencsics ma już zdjęte szwy z głowy i jest w pełni sił. W spotkaniu z Zawiszą pauzował Łukasz Trałka, który przeciwko Jadze zobaczył ósmą żółtą kartkę w sezonie, w klasyczny sposób resetując konto przed klasykiem.

Kontynuuje Murawski: – Widać, że do optymalnej formy wraca znowu Duda. To naturalny następca Rado i będzie odgrywał podobną rolę do Serba nie tylko w Legii, ale też w całych rozgrywkach. Kadrowo Legia wraca do równowagi. Bezcenny dla trenera Berga zawodnik, czyli Tomasz Brzyski, był długo kontuzjowany, a i tak pozostał najlepszym asystentem rozgrywek, i po powrocie jeszcze poprawił stałe fragmenty. Na fali jest Tomek Jodłowiec. Ten mecz naprawdę zapowiada się ciekawie.

Jak rodził się klasyk

Od kilku ładnych lat oba kluby należą do ścisłej polskiej czołówki. Rywalizują ze sobą na boisku i poza nim. Skupiają najlepszych piłkarzy, dokonują najwyższych transferów, rozwijają marketing, przyciągają kibiców, zaszczepiając lokalny patriotyzm. Trudno dokładnie sprecyzować, kiedy poznańsko-warszawska rywalizacja osiągnęła rangę klasyku ani od kiedy dokładnie datuje się wzajemna niechęć. Na pewno sięga dalej niż osławionego sezonu 1992-93, kiedy po pamiętnym „cała Polska widziała” odebrano tytuł Legii, a przy zielonym stoliku wręczono Lechowi. Legia jako klub z wojskowymi korzeniami „podpadała” nie tylko w Wielkopolsce, niemniej już pół wieku temu pod pozorem odbycia służby wojskowej zaczęła wyławiać najlepszych graczy KKS. Udało się co prawda sprytnym wybiegiem uratować dla Poznania Teodora Aniołę, ale w kamasze powędrowali m.in. Mirosław Okoński i Jarosław Araszkiewicz. Już w wolnej Polsce, czyli bez przymusu, Bułgarską na Łazienkowską zamienił choćby Jerzy Podbrożny, a w ostatnich latach głośnym echem odbiły się przeprowadzki Bartosza Bereszyńskiego i Krystiana Bielika.

Bohaterem jednej z ostatnich bitew między liderem a wiceliderem był Tomasz Kędziora. Prezes Bogusław Leśnodorski przyznawał wprost, że to jeden z dwóch zawodników z T-Mobile Ekstraklasy, których widziałby w Legii. Obrońca powołany przez selekcjonera Adama Nawałkę na listę rezerwową przed eliminacyjnym meczem z Irlandią przedłużył kontrakt z Lechem i w rundzie wiosennej na dobre stał się jedną z kluczowych postaci drużyny.

– Największym atutem Tomka jest jego charakter – mówi Murawski, trener Kędziory w UKP Zielona Góra. – Zawsze grał na maksa, nawet na gierce treningowej. Miał wtedy 15 lat i kiedy patrzyłem, jak zaangażowany był przy dorosłych zawodnikach z doświadczeniem w drugiej lidze, to widziałem pełnego profesjonalistę. Od początku biła z niego pewność siebie. Ten sezon potwierdza jego ciężką pracę i determinację, bronią go także liczby. Przy tym, o czym przekonałem się w czasie niedawnej wizyty w „Lidze Plus Extra”, jest dalej tak rozsądny jak przed laty i głośno mówi o tym, co musi jeszcze poprawić. Czy jest gotowy na takie mecze jak z Legią? Tak. Udowodnił to już w ubiegłym sezonie. Nie jestem pewny, czy to już gotowy materiał dla pierwszej reprezentacji, ale przez dobry występ w takim spotkaniu może wygrać swoje miejsce u selekcjonera Nawałki.


Ale historię klasyku budowały także mecze. Choćby słynne finały Pucharu Polski – w 1980 roku w Częstochowie, kiedy Legia rozgromiła rywala 5:0 (jedną z bramek zdobył Okoński), ale więcej niż o samym spotkania mówiło się i pisało o zamieszkach między kibicami przed meczem i po nim, zniszczonym mieście, rannych, aresztowanych. Albo triumf Lecha przy Łazienkowskiej 24 lata później, zakończony awanturą z kibicami, którzy wdarli się na trybunę honorową, gdy poznaniacy odbierali trofeum i medale. Przywoływanie ligowych słynnych starć zajęłoby zbyt dużo miejsca, kilka jednak natychmiast staje przed oczami. Czerwiec 1983 roku: szansa na tytuł oddalała się od Lecha. Przełamanie nastąpiło kilka kolejek przed końcem dzięki zwycięstwu 1:0 nad Legią po bramce Józefa Adamca w 90 minucie. Maj 1995 roku: Lech wygrywa 1:0 przy Łazienkowskiej po bramce w końcówce Jacka Dembińskiego i jest to pierwsza domowa porażka Legii u siebie od czterech lat! 48 meczów bez porażki i ani jednego więcej. Wiosna 2000 roku: Legia wygrywa na wyjeździe 2:1 po samobójczym golu Michała Golińskiego w 88 minucie. Lech kończy sezon na ostatnim miejscu w tabeli. Kwiecień 2010 roku: Lech zwycięża 1:0 po fantastycznym rzucie wolnym Semira Stilicia i znacznie przybliża się do mistrzostwa Polski.

– Trudno typować przebieg, a tym bardziej wynik niedzielnej konfrontacji – zastrzega Michniewicz, który właśnie jako opiekun poznaniaków cieszył się ze zdobycia PP przy Łazienkowskiej. – Ale piłkarsko gospodarze nie powinni odstawać do rywali. Nie wiem, jak bardzo i czy w ogóle Lech ma słabszą kadrę od Legii, wiem natomiast, że zimą się wzmocnił, a na pewno nie osłabił. W przeciwieństwie do przeciwnika, który stracił Radovicia, najlepszego zawodnika w lidze. To trochę analogiczna sytuacja do tej, jaką w Warszawie przerabiał Maciek Skorża, gdy w zimowym oknie stracił Borysiuka, Komorowskiego i Rybusa. Poza tym Legia ma dodatkowego pecha, bo po kontuzji jest Duda, najlepiej myślący zawodnik w ekstraklasie. Ogólnie we wszystkich formacjach widzę względną równowagę. Lechowi brakuje troszeczkę klasowego napastnika pokroju Lewandowskiego, Rudnevsa czy choćby Teodorczyka. Sadajew czyni – owszem – dużo wiatru, ale mało efektów.


– Lechowi brakuje troszeczkę klasowego napastnika pokroju Lewandowskiego, Rudnevsa czy choćby Teodorczyka – uważa Czesław Michniewicz.

Czekanie na rekord

Meczem z Legią żyje cała Wielkopolska. W Poznaniu organizatorzy spodziewają się więc kompletu publiczności. Kiedy dowiadywaliśmy się u źródła, w czwartek przed południem zostało w kasach jeszcze około 270 biletów, zatem pewne było, że sprzedane zostaną absolutnie wszystkie wejściówki. Zmodernizowany kosztem 747 milionów złotych INEA Stadion może pomieścić prawie 43 tysiące widzów. W niedzielę na trybunach zasiądzie około 40 tysięcy (w tym ponad 2 tysiące z Warszawy), potrzebne jest bowiem zachowanie około dwutysięcznej strefy buforowej. Być może jednak zostanie pobity rekord z listopada 2012 roku, kiedy mecz z Legią przy Bułgarskiej obejrzało 40 632 widzów. Zresztą odkąd stadion funkcjonuje w obecnym kształcie, frekwencja podczas ligowego klasyku nie spadła nigdy poniżej 33 tysięcy. Wypełnione trybuny powinny ponieść gospodarzy i stanowić atut Kolejorza, ale także ucieszyć klubowego skarbnika. Trudno jednoznacznie ocenić przychód z tego wyjątkowego dnia meczowego, lecz uwzględniając nawet koszty organizacji imprezy (przy wypełnieniu stadionu 30 tysiącami widzów oscylują one wokół 140 tysięcy złotych, a w niedzielę siłą rzeczy będą zapewne wyższe), zyski przekroczą milion złotych.

Własny stadion to jednak przede wszystkim atut sportowy. Lech jest najskuteczniejszą drużyną wśród gigantów własnego podwórka. Zdobył przy Bułgarskiej 27 punktów (8 zwycięstw, 3 remisy, 1 porażka), a odkąd zespół prowadzi Maciej Skorża, jest pod tym względem niepokonany. Za kadencji tego trenera poznańska twierdza pozostaje niezdobyta – 7 zwycięstw i 1 remis z Podbeskidziem. Z drugiej strony Legia jest najskuteczniejsza w całej stawce na wyjazdach, ale przecież do 23 kolejki podobnym mianem cieszyła się Jagiellonia, po czym z Bułgarskiej wyjechała na tarczy.

– Własne boisko będzie atutem Lecha – uważa Michniewicz. – Biorąc dodatkowo pod uwagę chwiejną dyspozycję Legii oraz fakt, że przegrała już w tym sezonie w lidze sześć razy, nie zdziwi mnie wygrana gospodarzy.

Legię broni doświadczenie zdobyte podczas kampanii w eliminacjach Ligi Mistrzów i w Lidze Europy w tym sezonie. Argumenty o meczach z Manchesterem City i Juventusem Turyn są w przypadku poznaniaków mocno nieaktualne, patrząc na stan osobowy dzisiejszej kadry. Po słowach trenera Skorży wypowiedzianych po meczu z Koroną, kiedy coach zapowiedział, że nie chce współpracować z zawodnikami, których zadowala jeden dobry mecz na jakiś czas, w zespole widać mentalną przemianę na plus.

– Po trenerze Skorży widać, że nie marnował czasu za granicą i nawet wówczas, kiedy nie pracował – dodaje Murawski. – Legia w jego czasach nie przekonywała mnie. Była oparta na indywidualnościach, nie było zespołu jak dziś w Lechu, więc kiedy zawodził Danijel Ljuboja lub Radović, odbijało się to na wynikach. Dlatego Skorża przegrał w 2012 roku mistrzostwo Polski. W Poznaniu jest teraz na odwrót – to prawdziwy zespół. Osoby taktycznych strategów Skorży i Berga dają duże szanse na świetne widowisko. Powtarzam zatem – dla Lecha będzie to piłkarski test dojrzałości, który dowiedzie, jak drużyna poradziła sobie z duchami Żalgirisu Wilno i FK Hafnarfjoerdur. Trener Berg już udowodnił, że potrafi wytrzymać ciśnienie w grze o stawkę.



Michał CZECHOWICZ
Zbigniew MUCHA


Artykuł został także opublikowany w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej