– FC Barcelona i Manchester United wysłały do nas oferty przyjazdu na mecz towarzyski. Po usłyszeniu ceny, odmówiliśmy – mówi na łamach poznańskiego wydania Gazety Wyborczej prezes Lecha Karol Klimczak.
„Lech, gdy tylko zapoznał się z finansowymi warunkami rozegrania takiego meczu, grzecznie odmówił. Za mecz z Barceloną trzeba było zapłacić ok. 2 mln euro, dorzucając do tego koszty przelotu i pobytu katalońskiego zespołu. Poznański klub uznał, że wpływy z biletów pokryłyby zaledwie połowę kosztów organizacji takiego meczu. Gdyby Lech chciał wyjść na zero, bilet musiałby kosztować średnio powyżej 200 zł. W czasach, gdy wielu poznaniaków ogranicza swoje wydatki, zapełnienie stadionu przy takiej cenie wejściówki było nierealne. A tylko pełny stadion przy tej cenie zapewniał wpływy na poziomie ok. 2 mln euro” – czytamy w GW.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.