Lech może jeszcze zarobić na Robercie Lewandowskim
Robert Lewandowski od dłuższego czasu jest łączony z najmocniejszymi klubami w całej Europie i nie ma chyba dnia żebyśmy nie usłyszeli kolejnego newsa związanego z jego transferem. Są jednak tacy, których te nowiny na pewno nie męczą i mocno trzymają kciuki za szybką zmianę otoczenia przez „Lewego”.
W Poznaniu już liczą pieniądze, które otrzymają za Lewandowskiego
O kogo chodzi? O włodarzy Lecha Poznań, którzy w przypadku transferu swojego byłego napastnika otrzymają procent od tej transakcji. Nic więc dziwnego, że przy Bułgarskiej trzymają kciuki za Lewandowskiego i to, by Borussia Dortmund zarobiła na jego sprzedaży jak najwięcej pieniędzy.
– Otrzymamy należną nam prowizję wynoszącą jeden procent kwoty transferu. Ale nie tylko o pieniądze w przypadku Roberta chodzi. To przecież ambasador Lecha w Europie – zdradził Karol Klimczak, prezes Kolejorza podczas rozmowy z „Głosem Wielkopolski”. – Pokazał, że z naszego klubu można wejść na szczyt europejskiego futbolu – dodał.
Jeden procent z kwoty kolejnego transferu Lewandowskiego być może nie rzuca na kolana, jednak jeśli jakiś klub wyłoży za Polaka naprawdę pokaźne pieniądze, to skarbiec Lech może się wzbogacić nawet o kilkaset tysięcy euro. Jest więc na co czekać.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.