O takiej właśnie obserwacji informuje nas we wtorek dziennik Fakt. I nie chodzi tutaj tylko o Sergeja Kriveca, który przeprowadza się własnie do ligi chińskiej. W Lechu trwa bowiem prawdziwy exodus.
W ostatnich tygodniach z poznańską ekipą pożegnało się sześciu piłkarzy, którzy jeszcze niedawno stanowili o sile Kolejorza. W zespole z Bułgarskiej nie ma już Semira Stilicia, Grzegorza Wojtkowiaka, Artioma Rudniewa, Dimirtryje Injaca i Marcina Kikuta. W perspektywie kilku dni z zespołem pożegna się perspektywiczny Kamil Drygas.
Lech, który tak znakomicie finiszował w ostatnich kolejkach ligowych poprzedniego sezonu i zapewniał sobie prawo startu w europejskich pucharach, dzisiaj na własne życzenie strzela sobie w stopy i kolana. Bo o ile przejście Kazachów w I rundzie nie powinno sprawić poznaniakom problemów, o tyle od II rundy mogą zacząć się schody. Jeśli polskie zespoły właśnie w taki sposób szturmować chcą Europę, to już dzisiaj szykować się możemy na bolesne porażki.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.