Ostatni raz piłkarze Lecha Poznań znaleźli drogę do bramki rywala 17 lutego w rywalizacji z Jagiellonią Białystok (2:1) w 21. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Od tego czasu, w kolejnych czterech meczach (ligowych i pucharowych) nie potrafili już strzelić gola. Ich niemoc strzelecka liczy już ponad siedem godzin. Przy ul. Bułgarskiej robi się coraz bardziej nerwowo.
W sobotnim starciu z Górnikiem Zabrze, Kolejorz miał liczne okazje do przełamania swojej niemocy. Najlepszą, w 89. minucie zmarnował Filip Szymczak, trafiając piłką w słupek. – Każdy remis traktujemy jak porażkę, tym bardziej w naszej sytuacji, kiedy chcemy i musimy wygrywać – przyznał po meczu Radosław Murawski. – Musimy się skupić wyłącznie na sobie. Mniej gadania, więcej robienia, pokazywania na boisku, że chcemy wygrywać, bo to jest najważniejsze.
Szkoleniowiec Lecha, Mariusz Rumak był z kolei zdania, że jego zespół musi być bardziej kreatywny. – Jako zespół musimy kreować zdecydowanie więcej okazji. Byliśmy trochę niecierpliwi w ich budowaniu – powiedział. Trener Kolejorza podkreślił też jednak inną rzecz, która zaskoczyła kibiców i ekspertów: – Jeśli chodzi o cechy wolicjonalne, to pomijając fakt, że popełniamy jeszcze dużo błędów technicznych i niewymuszonych, to zespół zagrał lepiej niż ostatnio.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.