W trzecim sobotnim meczu trzeciej kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Śląsk Wrocław zmierzy się przed własną publicznością z Lechem Poznań. Spotkanie rozpocznie się punktualnie o godzinie 20:00. Telewizyjna transmisja odbędzie się na antenie Canal+ Sport.
Lech to drużyna pełna paradoksów w nowo rozpoczętym sezonie ekstraklasowym. Bo choć piłkarze prowadzeni przez Dariusza Żurawia dyktowali swoim rywalom przebieg boiskowych wydarzeń, przeważając w niemal każdym aspekcie gry, jednocześnie nie byli w stanie postawić przysłowiowej kropki nad i.
„W dwóch pierwszych meczach ligowych popełniliśmy proste błędy w defensywie. Z Zagłębiem Lubin były to dwa rzuty rożne, z Wisłą Płock z kolei dwa rzuty karne” – krótko skomentował Żuraw kolejno porażkę 1:2 przeciwko „Miedziowym” i remis 2:2 w starciu z „Nafciarzami”.
Jednopunktowy stan posiadania, biorąc pod uwagę mistrzowskie aspiracje, nikogo w Poznaniu nie może zadowalać. Dlatego też „Kolejorz”, aby zniwelować powiększającą się różnicę dzielącą go od ścisłej czołówki, z Wrocławia muszą wyjechać z kompletem oczek.
Z pewnością nie będzie to łatwe zadanie. Ekipa ze stolicy województwa dolnośląskiego na własnym stadionie przeciwko poznaniakom radzi sobie wyjątkowo dobrze. Dość powiedzieć, że na przestrzeni dziesięciu ostatnich lat na wrocławskiej ziemi Lech zdołał zwyciężyć tylko dwa razy.
„Zgadzam się ze stwierdzeniem, że gra naszych najbliższych przeciwników jest lepsza niż wskazują na to ich wyniki. W tych dwóch pierwszych meczach zaprezentowali się bardzo dobrze. Mają bardzo dobrych piłkarzy i będą bardzo zmotywowani. Dla nas to będzie duże wyzwanie” – komplementował trener wrocławian Vitezslav Lavicka.
Położenie Śląska w ligowej klasyfikacji jest zgoła odmienne. „Wojskowi” najpierw ograli Piast Gliwice, a następnie nie dali szans Wiśle Kraków, dzięki czemu są jedną z czterech drużyn które nie straciły jeszcze choćby jednego oczka. I nie ulega żadnej wątpliwości, że mają zamiar kontynuować marsz wiodący zwycięskim szlakiem.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.