Przed sezonem wydawało się, że najlepszym wyjściem dla Jakuba Wilka będzie przeprowadzka z Lecha Poznań do innego klubu. Teraz 27-letni piłkarz udowadnia powoli Mariuszowi Rumakowi, że ten mylił się nie uwzględniając go w planowaniu trzonu swojej drużyny.
Już w poprzednim sezonie Wilk nie był pewny miejsca w składzie Kolejorza. Dlatego właśnie przed rundą wiosenną trafił na wypożyczenie do Lechii Gdańsk, w której od początku grał pierwsze skrzypce. Po zakończeniu sezonu 2011/2012 Wilk wrócił do Poznania. Mogło się wydawać, że nie na długo, bo trener Rumak nie widział dla niego miejsca w zespole.
Wraz z końcem letniego okienka transferowego stało się jednak jasne, że Wilk przez kolejne miesiące występować będzie na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Mimo że sam piłkarz przyznał, że wpływały za niego oferty, nie doszło do porozumienia zainteresowanych klubów z Lechem lub też z samym zawodnikiem.
Początki sezonu były dla pomocnika bardzo trudne. Wilk zagrał 17 minut w wyjazdowym meczu II rundy eliminacji Ligi Europejskiej z Khazarem Lenkoran oraz 5 minut w spotkaniu III rundy, gdy Lech grał w Poznaniu z AIK. W pierwszych spotkaniach T-Mobile Ekstraklasy pomocnik nie mieścił się nawet w meczowej 18-stce.
Wtedy Wilk w wywiadach mówił, że jego odejście w najbliższym okienku transferowym jest niemal przesądzone. Nie zamierzał jednak się poddawać i na treningach zawzięcie walczył o zdobycie uznania w oczach trenera Rumaka. Już na konferencji prasowej przed meczem 4. kolejki T-ME, kiedy Lech jechał do Bełchatowa na mecz z GKS-em, Mariusz Rumak powiedział: – Wiem, że na początku sezonu mówiłem coś innego, ale teraz sytuacja się zmieniła. Kuba na pewno dostanie swoją szansę na boisku i będzie grał.
Danego słowa trener dotrzymał i Wilk pojawił się na boisku już w meczu w Bełchatowie, zastępując w 62. minucie Mateusz Możdżenia. 27-letni pomocnik odwdzięczył się za zaufanie już 4 minuty później asystując przy dającym zwycięstwo trafieniu Bartosza Ślusarskiego. Od tamtego spotkania Wilk pojawiał się na murawie w każdym meczu – czy to na 8 minut w spotkaniu z Pogonią Szczecin, czy na pełne 90, jak miało to miejsce w meczu z Lechią Gdańsk.
– Ten piłkarz mnie zadziwia. Świetnie zareagował na sytuację, w której się znalazł. Nie obraził się za to, co o nim mówiłem, tylko postanowił jeszcze ciężej pracować na treningach by udowodnić swoją klasę i mu się to udaje – powiedział Mariusz Rumak. – Wiadomo, że kiedy piłkarz ma 27 lat, to ciężko oduczyć go pewnych nawyków czy nauczyć nowych zagrań, Kuba jednak przystosowuje się do mojej koncepcji gry. Szybszy już nie będzie, ale na przykład zaczął wreszcie wchodzić z piłką w pole karne – dodał trener poznańskiego zespołu.
Do zakończenia roku pozostało jeszcze 2,5 miesiąca. Jakub Wilk ten okres może wykorzystać to tego, by w pełni przekonać Mariusz Rumaka do swoich umiejętności. Jeśli mu się to uda, to w zimowym okienku transferowym nie będzie musiał w poszukiwaniu regularnej gry opuszczać klubu, w którym się wychował.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.