Nie było niespodzianki w Lubinie. Lech Poznań pokonał miejscowe Zagłębie 1:0 i przynajmniej przez kilkadziesiąt godzin będzie zasiadał na fotelu lidera rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy.
Lech Poznań do Lubina jechał z
zamiarem wywalczenia kompletu punktów. Ewentualne zwycięstwo
podopiecznych Mariusza Rumaka miało dać im bowiem pierwsze miejsce
w tabeli. Lubinianie nie zamierzali jednak tanio sprzedać skóry,
ponieważ wobec przedostatniej pozycji w tabeli również
potrzebowali trzech oczek.
Od początku spotkania inicjatywę
przejęli jednak lechici. Drużyna z Poznania już w 5. minucie
objęła prowadzenie po efektownym uderzeniu Vojo Ubiparipa. Po
zdobytej bramce piłkarze Lecha szybko chcieli pójść za
ciosem, ale w ich atakach brakowało skuteczności. Gospodarze
natomiast w niczym nie przypominali drużyny, która jeszcze
niedawno dzielnie walczyła z Legią Warszawa.
Zaniepokojony wydarzeniami na boisku
trener Zagłębia, Pavel Hapal, już w 32 minucie zdecydował się na
pierwszą zmianę. W miejsce Adriana Rakowskiego na boisku pojawił
się Arkadiusz Woźniak. Zmiana ta wprowadziła ożywienie w
poczynania lubinian, którzy w końcówce pierwszej
połowie kilkukrotnie zagrozili bramce rywala, ale do przerwy wynik
nie uległ zmianie.
Po zmianie stron więcej ochoty do gry
miał zespół „Miedziowych”. Szymon Pawłowski dwoił się
i troił, ale kolejne akcje Zagłębia nie przynosiły zmiany
rezultatu. W 73. minucie zmieniła się jednak liczba przebywających
na boisku zawodników Lecha. Kebba Ceesay za faul na Pawłowskim obejrzał drugą
żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i w efekcie
musiał opuścił boisko.
Zagłębie do końca walczyło o odmienienie losów spotkania, ale ich starania oczekiwanego skutku nie przyniosły. W Lubinie Lech wygrał 1:0 i przynajmniej do poniedziałku będzie zasiadał na fotelu lidera rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.