Lech Poznań, który myślami jest już przy meczu z Crveną Zvezdą Belgrad w III rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, odniósł zwycięstwo nad Górnikiem Zabrze.
Mocno dyskretny był Lech w ofensywie w pierwszych 45 minutach. Właściwie, poza jednym uderzeniem Mikaela Ishaka z ostrego kąta w boczną siatkę, a także atomowym strzałem Filipa Jagiełły, z którym na raty poradził sobie Marcel Łubik, mistrz Polski nie stworzył sobie więcej dogodnych okazji do zdobycia bramki.
Zabrzanie z kolei, nawet jeśli meldowali się pod bramką Bartosza Mrozka, mieli rozkalibrowane celowniki. Delikatnie mówiąc, w Poznaniu wiało nudą.
PREZENT OD ŁUBIKA
„Kolejorz” objął prowadzenie nieco niespodziewanie w 61. minucie za sprawą Leo Bengtssona. Joel Pereira zagrał dłuższe podanie na dobieg do szwedzkiego skrzydłowego, który dopadł do futbolówki, uprzedził Łubika i skierował ją do siatki. To duży kamyk do ogródka młodego golkipera zabrzan, który powinien lepiej obliczyć tor lotu piłki.
Ostatecznie Lech raczej bez większych kłopotów rozprawił się z klubem z Roosevelta, mimo że nie zagrał wielkiego spotkania. To dobry omen na najbliższe dni, albowiem „Kolejorza” czeka niebawem rywalizacja w kwalifikacjach Champions League z Crveną Zvezdą Belgrad. (FT)
1 Komentarz
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Tomasz
3 sierpnia, 2025 09:07
Ważne trzy punkty. A Crvena Zvezda jest do przejścia. Nie ma co jej tak demonizować. Jej sukcesy były dawno temu. Jeszcze za czasów Jugosławii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.
Ważne trzy punkty. A Crvena Zvezda jest do przejścia. Nie ma co jej tak demonizować. Jej sukcesy były dawno temu. Jeszcze za czasów Jugosławii.