Spotkanie Ruchu Chorzów z Lechią Gdańsk rozpoczęło jedenastą kolejkę Ekstraklasy. Niestety mecz ten kompletnie zawiódł. Po bardzo słabym widowisku goście zainkasowali komplet punktów.
Przed meczem sąsiadów w tabeli (Lechia Gdańsk siódma, a Ruch Chorzów ósmy) mówiło się przede wszystkim o kontuzjach. W Ruchu zabrakło przede wszystkim Marka Zieńczuka i Łukasza Janoszki, a w Lechii Gdańsk aż dziewięciu piłkarzy, w tym (wydawać by się mogło) niezastąpionego Abdou Razacka Traore.
Po kilkunastu minutach badania terenu i walki w środku, kibice dopiero w 12. minucie doczekali się sytuacji bramkowej. Genialnym wręcz strzałem popisał się Wiśniewski, ale uderzenie z ok. 30 metrów świetnie wybronił Pesković. Kilka sekund później Ruch powinien prowadzić, ale Smektała źle przyjął piłkę i zmarnował świetną szansę. W kolejnych minutach nie brakowało kolejnych szans dla obu zespołów (choć więcej okazji miała Lechia), ale o żadnej nie możemy powiedzieć, że była stuprocentowa.
Ruchowi brakowało pomysłu, a Lechia świetnie to w pierwszej połowie wykorzystywała – stosując wysoki pressing i odcinając od podań Macieja Jankowskiego i Grzegorza Kuświka. Gdańska defensywa zaspała raz, Kuświk strzelił nawet gola, ale ze spalonego i sędzia słusznie bramki nie uznał.
Do przerwy wynik się nie zmienił, ale powinien już kilka chwil po wznowieniu. Najpierw Wiśniewski, a chwilę później Ricardinho i znów Wiśnia, ale Pesković świetnie bronił. Po niespełna godzinie Lechia jakby opadła z sił, na boisku pojawił się Arkadiusz Piech, który rozruszał chorzowian, którzy zaczęli coraz śmielej atakować. W 70. minucie pokazał się gdański super talent, czyli 17-letni Kacper Łazaj, ale kolejny raz kapitalnie zachował się Pesković.
Gdy wydawało się, że padnie bezbramkowy remis, w 87. minucie świetnie piłkę rozegrali Brazylijczycy Ricardinho i Deleu, ten ostatni świetnie dostrzegł Łazaja i najmłodszy na boisku zawodnik strzelił na 1:0 dla biało-zielonych. Ruch przez ostatnie minuty atakował, ale Lechia nie dała sobie wyrwać wygranej i dopisała sobie trzy oczka. Przy okazji trenerowi Kaczmarkowi udało się obalić tezę, że nie umie grać bez Traore i ustanowiła nową – Lechia młodzieżą stoi!
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.