Po spotkaniu w Krakowie, lotem błyskawicy przeniesiemy się do Gdańska, gdzie Lechia zmierzy się z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Obie drużyny potrzebują punktów, a po ich formie trudno wnioskować, kto w sobotnie popołudnie będzie miał więcej szans na zgarnięcie pełnej puli.
Lechia pokonała już w tym sezonie dwóch beniaminków (fot. Tomasz Rulski / 400mm.pl)
Mająca ogromne ambicje Lechia gra od początku rozgrywek w kratkę. Dwie wygrane i dwie porażki to na pewno nie jest wynik, który zadowala Piotr Stokowca. W obliczu spotkania z Podbeskidziem miał on jednak powody do zadowolenia, ponieważ jeśli jego zespół wygrywał w tym sezonie, to właśnie w starciach z beniaminkami – 1:0 z Wartą Poznań i 4:2 ze Stalą Mielec.
Jeśli zaś chodzi o Górali, to ich spotkania było jak dotąd gwarancją goli i widowisk. Cóż jednak z tego, skoro żadnego z nich podopieczni Krzysztofa Brede nie byli w stanie wygrać, a właśnie to jest w futbolu najważniejsze, a nie wrażenia artystyczne, za które nikt punktów nie przyznaje. Nie mogło więc dziwić, że piłkarze spod Klimczoka woleli, by tym razem ich mecz aż tak efektowny dla kibica nie był, ale przyniósł im tak upragniony komplet „oczek”.
Starcie w Gdańsku będzie pierwszym w przypadku tych drużyn od czterech lat, a więc od sezonu, w którym Podbeskidzie spadło z Ekstraklasy. Co ciekawe, podczas słynnej kampanii, to właśnie wycofanie apelacji przez Lechię sprawiło, że – już po zakończeniu rundy zasadniczej – Górale wypadli z grupy mistrzowskiej, a następnie musieli się pogodzić z degradacją. Cofając się jednak o te kilka lat przypomnijmy sobie, że w Bielsku-Białej padł remis 1:1, natomiast w Gdańsku lepsza była Lechia, która odniosła wysokie zwycięstwo 5:0.
Mecz z Lechią będzie szczególny dla wspomnianego Krzysztofa Brede. Gdańsk to w końcu jego rodzinne miasto. – To, że wracam do domu jest dla mnie jakimś dodatkowym smaczkiem, ale jest to mecz, równie ważny jak każdy inny. W każdym można zdobyć trzy punkty, pokazać się jako zespół z dobrej strony dlatego podchodzę do tego meczu normalnie. Już nie pierwszy raz przyjeżdżam z zespołem do Gdańska – przyznał.
Wiadomo, że w sobotnie popołudnie w ekipie gospodarzy na pewno nie zobaczymy Jakuba Araka i Kristersa Tobersa. Jeśli zaś chodzi o Podbeskidzie, to z problemami zdrowotnymi zmagają się Maksymilian Sitek oraz Konrad Sieracki.
Mecz rozpocznie się o godzinie 17:30, a relację z Gdańska będzie można śledzić w Canal+ Sport oraz Canal+ Sport 3.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.