Trzy punkty zostały w Gdańsku. Lechia wbrew polskiej tradycji nie była gościnna dla przybyszów z Lubina i zwyciężyła tamtejsze Zagłębie w meczu dwudziestej trzeciej kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy.
Stokowiec ma powody do zadowolenia z powodu gry jego podopiecznych. (fot. Wojciech Figurski / 400mm.pl)
Gracze Lechii udowodnili, że porażka przeciwko szczecińskiej Pogoni (0:1) w poprzedniej kolejce była tylko wypadkiem przy pracy. Gdańszczanie po serii pięciu meczów bez przegranej ponownie wrócili na zwycięski szlak.
Podopieczni Piotra Stokowca w pełni zasłużenie ograli Zagłębie Lubin. Zdobyte przez nich w tym spotkaniu trzy punkty pozwoliły im się umocnić na trzeciej pozycji w tabeli i jednocześnie zbliżyć się do ostatniego stopnia podium na zaledwie jeden punkt.
Sześć. Dokładnie tyle czasu zajęło Lechii otwarcie wyniku. Wszystko za sprawą Łukasza Zwolińskiego, który oddał mocny i finezyjny strzał z okolicy dwudziestego metra. Piłka po jego ładnym dla oka uderzeniu zatrzepotała w siatce. Strzegący dostępu do bramki Dominik Hładun nie miał żądnych szans na skuteczną interwencję.
Nieco ponad kwadrans później ekipa z Trójmiasta podwyższyła prowadzenie. Maciej Gajos dośrodkował z rzutu rożnego w pole karne w kierunku Flavio Paixao, który głową zgrał piłkę na dalszy słupek do zamykającego akcję Mario Malocy, a ten z bliskiej odległości dopełnił formalności.
Zmuszone do odrabiania strat Zagłębie jeszcze przed przerwą strzeliło gola kontaktowego. W doliczonym czasie gry do pierwszej połowy Filip Starzyński zacentrował z kornera w pole karne, Sasa Balic głową zgrał futbolówkę do zamykającego akcję Patryka Szysza, który mocnym i pewnym uderzeniem wpisał się na listę strzelców.
W drugiej odsłonie marzenia lubinian o doprowadzeniu do wyrównania wybił z głów w sześćdziesiątej czwartej minucie Zarko Udovicić. Serb ustalił końcowy rezultat i postawił przysłowiową kropkę nad „i” na zwycięstwie w wykonaniu gdańszczan.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.