W hicie 17. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Lechia Gdański pokonała 3:1 Raków Częstochowa.
Po dwóch potknięciach z rzędu (nieoczekiwanym remisie 3:3 ze Stalą Mielec i kompromitującą porażką 1:5 z Pogonią Szczecin) Lechia powróciła na zwycięski szlak.
Choć początkowo zanosiło się na kolejną stratę punktów. Gdańszczanie już od 16. minuty byli zmuszeni odrabiać bramkowe straty, po tym jak Ben Lederman oddał mocny i dokładny strzał, nie dając Dusanowi Kuciakowi szans na skuteczną interwencję i jednocześnie wyprowadzając Raków na prowadzenie.
Mimo to Lechia nie poddała się. W drugiej połowie podopieczni Tomasza Kaczmarka wzięli sprawę w swoje ręce (a raczej nogi), nie tylko wyrównali, ale również nadgonili, odwracając tym samym losy spotkania na swoją korzyść.
Niebagatelna w tym zasługa Ikaya Durmusa. Turek dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. W 53. minucie uderzeniem głową, a na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem najpierw zatańczył nad futbolówką i przedryblował kryjącego go rywala, a następnie widowiskowo huknął z dystansu w sam róg bramki.
Zespołowi z Trójmiasta nie przeszkodziła nawet druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka, jaką został ukarany pod koniec meczu Michał Nalepa. Brak na boisku jednego zawodnika bynajmniej nie uniemożliwił Lechii ostateczne podwyższenie prowadzenia.
Nie byłoby jednak gola autorstwa Flavio Paixao, gdyby nieporozumienie na linii Andrzej Niewulis – Vladan Kovacevic. Kapitan nie zrozumiał się z bramkarzem, a zamieszanie między nimi bezlitośnie wykorzystał czyhający Portugalczyk, który przejął futbolówkę i posłał ją między słupki.
Tym samym Lechia umocniła się na podium tabeli. Kaczmarek i spółka są trzeci, a czwarty Raków traci do nich – nomen omen – cztery punkty.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.