Przejdź do treści
Legendą to jest Gerrard, nie Gerard

Polska Ekstraklasa

Legendą to jest Gerrard, nie Gerard

Wiecznie uśmiechnięty, życzliwy, lubiany – nie chciał robić wyłącznie za klubową maskotkę, nie taki miał plan. I dziś wciąż jest ważny nie tylko dla klubu, ale i drużyny. Jeszcze nie wie, co będzie robić gdy przyjdzie mu odejść z Piasta, bo na razie najbardziej konkretną ofertę otrzymał od teściowej.

(fot. Irek Dorożański/400mm.pl)


Bardziej martwisz się o to, czy uda się wznowić sezon Ekstraklasy, czy o to, co dzieje się w Hiszpanii, gdzie mieszka twoja rodzina?
Gdyby mnie ktoś zapytał o to miesiąc temu, nie miałbym wątpliwości: myślami byłem w Hiszpanii – mówi Gerard Badia, kapitan mistrzów Polski. – Na szczęście sytuacja się poprawia. W regionie, w którym mieszkają rodzice jest stosunkowo bezpiecznie. Wiadomo jednak, że wciąż martwię się o nich, ale także o żonę i córki, które są na szczęście ze mną w Polsce. Niebezpieczeństwo szybko nie zniknie.

To co będzie z tą ligą?
Kiedy pojawił się plan powrotu, a przyzwolenie na to dał premier, zadzwonili do mnie z hiszpańskiego radia, z rozgłośni ogólnokrajowej. Pytali jak to możliwe, skoro u nich w ogóle poważnie nie bierze się na razie pod uwagę powrotu na boiska. Musiałem im wytłumaczyć na czym polega plan, że jest kilkuetapowy, że będą dwukrotnie przeprowadzane testy i że wszyscy zakładają stopniową poprawę sytuacji, która – nawiasem mówiąc – w porównaniu z tym, co dzieje się w Hiszpanii, jest dużo lepsza. Zaciekawił ich temat testów. W Hiszpanii też jest o tym głośno. Tamtejsi pracownicy służby zdrowia czy policji uważają, że to nie fair, że oni nie mogą liczyć na testy w takim zakresie, więc to nienormalne, by przeprowadzać je powszechnie u sportowców.

A ty co o tym wszystkim myślisz?
Chciałbym grać, wiadomo, choć pytania i wątpliwości są. OK, testy, izolacja, to jest w porządku, ale przecież ktoś musi przyjść na stadion, by go „otworzyć”, ktoś musi przyjąć nas w hotelu w drodze na mecz, wszyscy nie będą przebadani… Poza tym poluzowanie przepisów może się różnie skończyć. Rozmawiamy w niedzielę, 26 kwietnia, to pierwszy dzień, kiedy w Hiszpanii wydano zgodę, by dzieci mogły na godzinę dziennie wychodzić z domów. I co? W Barcelonie natychmiast na ulicy wzdłuż wybrzeża pojawiły się tłumy. Nie wiem, naprawdę nie wiem, jak to wszystko będzie dalej wyglądać.

Chyba wszyscy nie doceniliśmy skali zagrożenia?
Też tak myślę. Kiedy pojawiły się pierwsze doniesienia z Chin, nawet o tym z żoną nie rozmawialiśmy. Daleko od Europy, nie przyjdzie – tak wszyscy myśleli. Potem były Włochy, ale też mimo wszystko nie sądziliśmy, że to taka zaraza. Mocno zaatakowała południe. Moim zdaniem także dlatego, że Włosi i Hiszpanie to narody, które podróżują – na wakacje, za pracą, może dlatego tak szybko zaczęło się to wśród nich przenosić. Do tego doszło oczywiście początkowe lekceważenie zagrożenia.

Jak sobie radzisz z izolacją?
Nie ma co dyskutować, ani płakać. Jest źle, ale przecież są dużo gorsze rzeczy na świecie, niż siedzenie w domu z rodziną. Plan powrotu do gry zakładał ścisłą izolację i tego trzeba było się trzymać. Natomiast gdy jeszcze tego nie było, podjęliśmy z żoną decyzję, że możemy pomóc tylko w ten sposób, że zostaniemy w domu. Kiedy więc zamknięto przedszkola, żona ani razu nie wyszła z domu. Ja raz w tygodniu jechałem do lasu na pół godziny, żeby pobiegać. Ponieważ mieszkamy na co dzień w kamienicy w centrum Gliwic, nie mamy nawet balkonu, więc zdecydowaliśmy się na krótkoterminowy wynajem domu. Przenieśliśmy się najpierw na dwa czy trzy tygodnie poza Gliwice. Mamy własny ogród, jest gdzie wyjść. Potem przedłużyliśmy wynajem o kolejne dwa tygodnie, w końcu pewnie wrócimy do mieszkania – kiedy już zaczną się normalne zajęcia w klubie.

(fot. I. Dorożański/400mm.pl)

Człowiekowi takiemu jak ty, pełnemu energii, łaknącemu kontaktu z innymi ludźmi, przymusowa izolacja musi szczególnie dokuczać.
Chyba tak. No bo co można robić? Telewizja i kuchnia. Gotuje głównie żona, ale jak czasem mnie coś najdzie, na przykład smak na ciasto, to biorę się do roboty. Ostatnio całkiem nieźle wyszedł mi deser panna cotta – uwielbiam go. Z reguły jednak naoglądam się zdjęć w Internecie, a potem kiedy sam się za coś wezmę, jakoś po zrobieniu wygląda to inaczej… 

Pozostają jeszcze dzieci. 
No tak, super sprawa, ale czasami są momenty, że staję się nerwowy. Starsza córka ma pięć lat, bawi się sama, rysuje, ale młodsza ma tylko roczek i ciągle potrzebuje mnie albo mamy. Kiedy w południe mają drzemkę, jest czas na kawę, by usiąść, porozmawiać. Poświęcamy dzieciom dużo czasu, nie chcę wręczać im tableta i do widzenia. Wtedy nie masz dzieci, a nie o to chodzi. Wszystko ma jednak swoją cenę. Zadzwonił Jorge Felix i opowiada: wstałem o dziesiątej, razem z dziewczyną zrobiliśmy śniadanie, potem telewizja, itd. Kurczę, myślę sobie, ja wstałem o 6.30 i na nic nie miałem czasu. Poza ćwiczeniem jogi razem z żoną, ale to w czasie, gdy młodsza córka miała drzemkę. I tak to leci. Wieczorem uśpimy dziewczynki, można odpalić Netflixa, tyle że po paru minutach usypiam.

A dopóki nie uśniesz, to co oglądasz?
Głównie filmy i seriale hiszpańskie oraz amerykańskie. Z polskich produkcji widziałem tylko „Pitbulla”, ale to w autokarze, z chłopakami. Średnio mi się podobał. 

W domu mówicie po polsku?
Po katalońsku. Natomiast starsza córka Valeria mówi po polsku lepiej ode mnie. Uczy się w przedszkolu, ma również zajęcia z logopedą. Kiedy się bawimy, mówi: dobrze, ale teraz tylko po polsku. No to gadamy po polsku, tyle że nie lubię przy niej za dużo mówić, żeby nie łapała złych nawyków, bo ja za dużo błędów popełniam. Natomiast Zosia jest jeszcze za malutka.

Zosia?
Tak mówię, albo Zośka. Ale na imię ma Sofia. Chciałem Zosia, ale rodzina w Hiszpanii miałaby trudność z wymową. 

Kto wpadł na pomysł stworzenia historycznej jedenastki Ekstraklasy z przedmiotów, które miałeś w domu. Nie mów tylko, że sam to wymyśliłeś?
Wiedziałem, że podobnie bawią się piłkarze w Hiszpanii, tylko że oni wybierają piłkarzy z całego świata, a ja chciałem koniecznie z Ekstraklasy. Sporo się namęczyłem. Przeglądałem na przykład kadrę Jagiellonii i sprawdzałem nazwisko po nazwisku, kombinując czy jakoś mogę je połączyć z domowymi przedmiotami. I tak każdą drużynę. Niektóre postaci przychodziły do głowy szybko, inne z trudem. Wiadomo – Cebula, proszę bardzo. Rower Lewandowski – OK, Duszan Kurczak – spoko. Sasza Żywiec przyszedł mi też do głowy szybko, tylko gdy zajrzałem do lodówki, okazało się, że nie mam tego piwa w domu i musiałem lecieć do sklepu po puszkę Żywca. 



Wróćmy do poważnej rozmowy. Gdyby sezonu nie udało się dokończyć i została tabela po 26 kolejkach, Piast byłby wicemistrzem Polski. Sukces?
Pewnie tak, ale ja nie chciałbym, żeby tak to się zakończyło. Jeśli się da, wolałbym na boisku dokończyć rozgrywki. Mam nadzieję, że się da, chociaż… Wznowienie sezonu to wielka niewiadoma także pod względem sportowym. Za nami wiele tygodni przerwy nie tylko od gry, ale od treningów. Wiadomo, są drużyny, które zawsze na początku świetnie startują, potem stopniowo tracą tempo. Są też takie jak Legia, która zawsze zaczyna słabiej, by w końcu się rozpędzić. Teraz czasu będzie mało, kilka tygodni najwyżej, tempo niesamowite. Piast jest na drugim miejscu, musi oglądać się za siebie, a z drugiej strony w ubiegłym roku odrobiliśmy siedem punktów straty do Legii. Za wcześnie jednak, by cokolwiek próbować sobie nawet wyobrażać. Piast jest drużyną, która po zabezpieczeniu sobie miejsca w górnej ósemce gubi presję. Albo inaczej, pojawia się presja, ale taka ładna, pomagająca. Pamiętam doskonale sezon, kiedy broniliśmy się przed spadkiem. Był strach, to nie było dobre.

Jak odebrałeś propozycję redukcji pensji o połowę przez trzy miesiące?
Wszyscy musimy walczyć o pieniądze, my – piłkarze, wy – dziennikarze, pracownicy w sklepach, obojętnie. Natomiast ja do sytuacji piłkarzy, którzy nie pracują, podchodzę ze zrozumieniem. Wiemy jakie są zagrożenia, wiemy, że w tej chwili nie gramy, nie świadczymy usług. Kiedy pojawił się temat redukcji pensji powiedziałem: OK, spotkajmy się w klubie z prezesem, porozmawiajmy. To najważniejszy warunek. Nie chciałem, by było tak, jak w innych klubach, że piłkarze dowiadywali się z maila od prezesa, że będą zarabiać mniej, a kiedy dzwonili, to nikt nie odbierał. Dlatego spotkaliśmy się – klub przekazał swoje racje, my swoje, dogadaliśmy się. To nie było łatwe. To nie tak, że w minutkę, załatwiliśmy wszystko – ciach połowę, i super. Nie. Sytuacje życiowe są przecież różne. Jeden ma inwestycje, drugi kredyty, trzeci potrzebuje na życie. 

Ale w końcu się zgodziliście. 
No tak. Potem wracałem do domu i myślałem: kurczę, dlaczego ja miałbym się nie zgodzić na redukcję? Moja mama jest fryzjerką, jej zakład jest zamknięty, od dwóch miesięcy nie zarobiła nawet euro. Nic, zero. Nie mogę być egoistą, muszę twardo stać na ziemi. Tu nie chodzi przecież o najbliższe trzy, cztery miesiące, bo pewnie każdy z piłkarzy przeżyje ten okres. Tu chodzi o to, co będzie w kolejnym sezonie. Klub musi mieć środki na pensje. Holandia zakończyła już granie. Czy zrobili dobrze? Nie wiem. Dlatego uważam, że naszym obowiązkiem było przyjąć propozycję redukcji zarobków. Przed przyjazdem do Polski zarabiałem w Hiszpanii 1500, 1800 euro miesięcznie, ale zdarzało się, że klub nie płacił przez cztery, pięć miesięcy, a nie miałem nic w banku odłożone. Musiałem liczyć na pomoc rodziny, podobnie jak wtedy, gdy opłacić musiałem operację. W porównaniu do tamtych czasów, dziś jest super.

Miewasz doły? Nie masz czasem ochoty być opryskliwy, niesympatyczny?
Nie planuję tego, natomiast niezależnie od tego, że jestem otwartym człowiekiem, to czasem chodzę wkurzony. Wtedy pomaga mi żona. Ona jest na ciężkie czasy. Jak jest dobrze, usuwa się w cień. Mówi, że jak wszyscy mnie chwalą, to ona nie musi, bo po co? Co ma mówić? O Jezu, jaką piękną bramkę mężu zdobyłeś? No nie… Ale jak mi nie idzie, zdarzają się gorsze mecze, wtedy Gemma wkracza do akcji.

Lubisz Gliwice?
Bardzo. I ludzi, zawsze się z nimi witam, pogadam w sklepie. Wychodzę na boisko, rozejrzę się po trybunach i zawsze jakąś znajomą twarz ujrzę. Inaczej się gra dla tak małej społeczności. A jak zapytasz Valerię skąd jest, to mówi, że jest z Gliwic. 

Mógłbyś zagrać dla innego klubu niż Piast?
Znam to powiedzenie, nigdy nie mów nigdy, ale… chyba nie. O polskim klubie w każdym razie nie myślę. Koledzy w szatni mnie często podpuszczają. Mówią: Gerard, a gdyby Górnik dał ci milion złotych za rok gry? 



No i co wtedy – jakby dał?
Nie dałby, więc żadnego kłopotu nie będzie. Zresztą gdyby chciał mnie klub arabski i przy kontrakcie pojawiłyby się dodatkowe zera, miałbym dylemat. Natomiast w Polsce takiego dylematu mieć nie będę. Co z tego, że ktoś dałby mi 2 tysiące więcej miesięcznie. Czy zmieniłoby to moje życie? Więcej bym stracił, tego jestem pewien. Dlatego wolę być tu, gdzie jestem szczęśliwy. Wiesz od kiedy jestem zadowolony z tego, że gram w piłkę? Marzyłem o tym od dziecka, ale dopiero po przyjeździe do Piasta poczułem zadowolenie. W Hiszpanii tego nie miałem. Dużo zawdzięczam Piastowi, dużo mi ten klub dał. Dlatego nie wiem co będzie, ale biorę pod uwagę chyba tylko dwie rzeczy: Piast albo klub gdzieś nieopodal mojej rodzinnej miejscowości, aby profesjonalny.

Czyli powrót?
Kibice w Gliwicach mnie zaczepiają na ulicy i mówią: ty nigdzie nie możesz wyjechać. Ej, jak to nie mogę? Tam mam rodzinę, moja córka ma pięć lat, a moja mama, czyli jej babcia spędziła z nią może trzy miesiące w sumie. Dlatego decyzję będę podejmował, kierując się względami rodzinnymi, niekoniecznie finansowymi. 

To na jakim poziomie w Hiszpanii mógłbyś jeszcze pograć?
Chwileczkę. Po pierwsze, to niedługo powinien automatycznie przedłużyć się mój kontrakt z Piastem, więc do powrotu niekoniecznie jest taka krótka droga. Natomiast tam, gdzie mieszkam, gdzie postawiłem dom, są kluby z Segunda B, czyli hiszpańskiej trzeciej ligi, ale z aspiracjami awansu do La Liga 2. O, to już byłaby dla mnie fajna sprawa. Piłkarze zarabiają tam niedużo mniej niż w Ekstraklasie.

I co, dzwonią hiszpańskie kluby?
Dzwonią dziennikarze, ale także dyrektorzy. Pytają mnie o polską ligę, o polskich zawodników, interesują się nimi. Śmieję się wtedy: zaraz, a ja? Dlaczego nie pytasz o mnie? Oni mówią, że ja to jestem król Gliwic i nigdzie się nie ruszę. I takie to są fajne rozmowy. Ale mówiąc poważnie, muszę myśleć o różnych rzeczach. Mam ponad 30 lat, w Hiszpanii żona mogłaby pracować, nie musielibyśmy wynajmować domu, więc finansowo też pewnie byłoby to korzystne. Natomiast powtarzam, spokojnie, chyba jeszcze jest trochę czasu, by zacząć o tym myśleć.

Czyli na razie konkretna oferta żadna nie padła?
Jedna, od teściowej. Teściowie mają dużą firmę, działają w branży oponiarskiej. To bardzo dobry biznes. Zatrudniają 20-30 pracowników, mają oddziały w trzech miejscowościach. Gemma pracowała u rodziców przez dziesięć lat, wie co i jak. Teść już w wieku emerytalnym, teściowa sama nie podoła ze wszystkim, potrzebuje pomocy. Doskonale rozumiem, że chcą już odpocząć. Ten biznes więc na mnie czeka, ale wiecznie czekać nie będzie – trzeba go doglądać. Ja nie zarabiam milionów, nie mogę usiąść na kanapie i nic nie robić. Teraz jest mi dobrze, ale za 10 lat? Muszę poważnie myśleć o przyszłości. Dlatego na święta, gdy byliśmy w Hiszpanii, sporo o tym rozmawialiśmy. Muszę liczyć się ze zdaniem żony, choć oczywiście chcę jeszcze pograć w piłkę.


Tym bardziej że nie jesteś tylko maskotką Piasta.
Tak kiedyś powiedziałem. Że chętnie zostanę tu dłużej, ale nie na etacie maskotki. Były takie momenty, gdy czułem, że ludzie w klubie traktują mnie na zasadzie: OK., Gerard jest fajny, kibice go uwielbiają, zagra 90 minut albo 5 minut i zawsze jest zadowolony. A to nie tak. Jestem ambitnym sportowcem, chcę grać jak najwięcej. Rozglądałem się wokół siebie i dochodziłem do wniosku, że należę do najlepszych graczy w zespole, więc czemu tak mało gram. Zacząłem walczyć o miejsce w składzie i doszedłem do tego, że dziś nie jestem głównie maskotką, ale zawodnikiem potrzebnym drużynie. 

Co nie zmienia faktu, że ze swoim dorobkiem, liczbami, całą sympatią jaką darzą cię kibice, dla nich jesteś już legendą klubową. Tylko patrzeć jak pojawią się flagi z twoją podobizną?
Gerard – The Legend? Bez przesady. Legendą to jest Gerrard, ale w Liverpoolu. Natomiast już sam fakt, że są ludzie, którzy tak o mnie mówią i myślą, jest czymś super, czymś nieprawdopodobnym. Dla mnie istotne jest, że się nie zmieniam. Jestem taki sam, gdy rozmawiam z dziennikarzami, kolegami z drużyny, prezesem, czy panią ze sklepu. Staram się być normalnym facetem. Czasem ludzie tego… nie rozumieją. Idę na kolację, na dyskotekę, wypiję piwo i nie chcę się z tego tłumaczyć. Wiem co robię i kiedy. Ktoś mówi, że jest druga w nocy i powinienem spać. A ja mu na to, że dziś grałem mecz, mam dwa dni wolnego, a na treningu będę zasuwał na sto procent i jedno czy drugie piwo tego nie zmieni. Nie udaję nikogo. Jestem normalny. Skromny, ale znam też swoją wartość.

Jorge Felix wybrany został najlepszym obcokrajowcem Ekstraklasy w ubiegłym roku. Gerard Badia jest lepszy od niego?
Jak zobaczyłem, że jest nominowany powiedziałem mu, że ma ogromne szanse na wygraną. Raz, że mistrzostwo Polski, dwa – sporo goli, a dziennikarze i kibice lubią liczby. Ja takich nie mam, ale też inna jest moja rola w drużynie. Nie mówię, że jestem lepszy lub gorszy, bo jestem inny. Teraz jest mój najlepszy moment w karierze. A liczby też miewałem niezłe, jak w sezonie 2016-17, kiedy zdobyłem dziewięć bramek. Tylko że wtedy nie graliśmy o mistrzostwo…

Dziś Piast w meczach ligowych częściej jest faworytem, niż nie jest. To też znak czasów, jak zmienił się klub.
A bywało inaczej. Jechaliśmy na mecz z Lechem i już w autokarze przegrywaliśmy 0:2, a z boiska schodziliśmy z wynikiem 0:4. Teraz do Poznania czy Warszawy jedziemy bez strachu, jedziemy jako mistrz Polski. Jeśli masz gwiazdkę nad herbem, inaczej na ciebie patrzą. 

ZBIGNIEW MUCHA

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 18/2020)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej