– Potrzebujemy przebudzenia się kolejnych graczy. Mecz z Lechią urasta do miana najważniejszego wydarzenia sezonu – uważa II trener Legii Rafał Janas. W środę o godz. 18.30 rewanż półfinału Pucharu Polski. W Gdańsku wygrała Legia 1:0.
Tamten mecz dla legionistów miał być przełamaniem po trzech ligowych porażkach. Mimo wszystko nie był. W ekstraklasie z najwyższym trudem zremisowali u siebie 2:2 z Zagłębiem Lubin, a potem mimo niezłej gry ulegli Lechowi w Poznaniu 0:1. W tabeli – choć mają tyle samo punktów co trzecia drużyna – spadli na piątą pozycję. Tyle samo punktów i czwartą lokatę ma Lechia. Dla gdańszczan podstawowy problem to beznadziejna ostatnio skuteczność. Biorąc pod uwagę występy we wszystkich rozgrywkach nie strzelili gola już przez 363 minuty.
Faworytem rewanżowego spotkania jest Legia. Z drugiej strony w rundzie jesiennej ekstraklasy Lechia wygrała przy Łazienkowskiej i to aż 3:0. Jednak zawodnicy Tomasza Kafarskiego wtedy jeszcze trafiali do siatki.
Legia ostatni dzień przed rewanżem potraktowała dość specyficznie. Zawodnicy ćwiczyli w dwóch grupach. Pierwsza przed południem na stadionie Drukarza. Druga, która rozpocznie mecz z Lechią na głównym klubowym obiekcie. Wieczorem wytypowana osiemnastka pojechała na krótkie zgrupowanie. – Przyglądaliśmy się tym dublerom. W sparingu przeciwko zespołowi Młodej Ekstraklasy najkorzystniej wypadł Felix Ogbuke. Nie oznacza to od razu, że znajdzie się w składzie na środowe spotkanie, ale pamiętajmy, że trzy dni później też gramy z Lechią w lidze. I wtedy być może Felix znajdzie się w autokarze odjeżdżającym do Gdańska – powiedział Janas.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.