W wieczornym spotkaniu Ekstraklasy oglądaliśmy prawdziwy hit. Legia Warszawa podejmowała Raków Częstochowa.
Przed dzisiejszym spotkaniem Legia zajmowała pozycję wicelidera. Stołeczny zespół miał zaledwie punkt przewagi nad rewelacją rozgrywek – Rakowem Częstochowa. Mecz zapowiadał się zatem kapitalnie.
Od pierwszych minut spotkania widać było, że to Legia będzie kontrolowała wydarzenia na murawie. Stołeczny zespół od samego początku sprawiał lepsze wrażenie.
Na pierwsze trafienie musieliśmy zaczekać do 29. minuty spotkania. Wówczas Paweł Wszołek popisał się świetnym podaniem, które z łatwością na trafienie zamienił Luquinhas.
Przez kolejne minuty pierwszej części gry Legia spokojnie kontrolowała wydarzenia na boisku. Raków nie stworzył praktycznie ani jednej groźnej akcji, a zatem prowadzenie Legii po pierwszej części gry było w zupełności zasłużone.
Po przerwie to nadal Legia miała przewagę optyczną. W 61. minucie arbiter odgwizdał rzut karny dla stołecznego zespołu.
Do jedenastki podszedł , który nie miał żadnych problemów z zamianą rzutu karnego na gola.
2:0 i już bardzo trudna sytuacja Rakowa na nieco mniej niż pół godziny do zakończenia meczu.
Ostatecznie ekipa z Częstochowy nie nawiązała już walki z Legią, która odniosła cenne zwycięstwo.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.