Piłkarze Legii Warszawa muszą wyrzucić z pamięci to, co stało się przed tygodniem na Pepsi Arenie. Mistrzowie Polski rozgromili przed własną publicznością Celtic (4:1) i postawili olbrzymi krok na drodze w kierunku ostatniej rundy eliminacji do Champions League. Przed nimi jednak kolejne wyzwanie, jakim bez dwóch zdań będzie obrona tej zaliczki w Szkocji.
Od postawy Miroslava Radovicia będzie zależało bardzo dużo
Legia rozegrała przy Łazienkowskiej świetne zawody. Już dawno nie mieliśmy okazji oglądać polskiego zespołu, który tak zdominował bardziej utytułowanego i ogranego na europejskich boiskach rywala. Zapowiedzi Szkotów były buńczuczne, ale okazało się, że Celtic to dzisiaj tylko nazwa, znany szyld, który przypomina wydmuszkę. O ile przed pierwszym meczem można było mieć obawy, jak na tle The Bhoys wypadnie Legia, to środowy mecz rozwiał wszelkie wątpliwości. Podopieczni Henninga Berga wrzucili trzeci, a następnie czwarty bieg i trzeba sobie jasno powiedzieć, że 4:1 to zdecydowanie najniższy wymiar kary. Dwóch jedenastek nie wykorzystał przecież kapitan Wojskowych, Ivica Vrdoljak.
Zraniona i zagoniona w pułapkę zwierzyna staje się jednak groźna i nieobliczalna. Celtic przegrał wysoko, ale to wcale nie oznacza, że odrobienie trzech bramek będzie dla Szkotów „mission impossible”. Nic z tych rzeczy. Celtic już kilka razy na przestrzeni lat udowadniał, że jest w stanie odrabiać poniesione w wyjazdowych spotkaniach straty i odprawiać z kwitkiem pewnych awansu – mogłoby się wydawać – rywali. Nie zawsze taka sztuka się udawała, ale…
… bardzo blisko było w 2005 roku. Celtowie zostali w Bratysławie rozbici w puch i pył przez Artmedię (0:5), a w rewanżu niewiele brakowało, by wyrównali stan rywalizacji. Wygrali jednak tylko (4:0) i pożegnali się ze snem o Lidze Mistrzów. Więcej szczęścia The Bhoys mieli przed rokiem, kiedy przegrali na wyjeździe z Szachtiorem Karaganda (0:2), by w meczu rewanżowym wygrać (3:0) i wywalczyć awans. Niech to będzie dla zawodników Legii przestroga, bo Szkoci na pewno nie porzucą swoich marzeń o grze w piłkarskim raju.
Atuty są jednak po naszej stronie. Po pierwsze, Wojskowi mają trzy bramki zaliczki i każdy gol zdobyty w delegacji bardzo utrudni życie rywalowi. Po drugie, Celtic nie zagra na swoim stadionie, a w Edynburgu. Oczywiście, także będzie mógł liczyć na gorące wsparcie swoich kibiców, ale wiadomo, że co własne ściany, to własne ściany. Po trzecie, to Legia ma w swoim składzie będącego w życiowej formie Miroslava Radovicia. Serb przed tygodniem postawił sobie prawdziwy pomnik przy Ł3 ośmieszając niemal na każdym kroku szkockich rywali.
No i w końcu po czwarte, mistrzowie Polski z każdym spotkaniem nabierają rozpędu. Plan przygotowany przez Berga „zaskoczył” i w pierwszej drużynie Legii próżno szukać słabych ogniw. Świetnie grająwspomniany Vrdoljak (ok, zmarnował dwa karne, ale zaprezentował się wybornie), Tomasz Jodłowiec czy Inaki Astiz. Bardzo dobrze wypadają Ondrej Duda i Michał Żyro, a do optymalnej formy wraca Jakub Kosecki. Wszystko to składa się na potencjał, o którym Celtic może dzisiaj jedynie pomarzyć.
Jakie nastroje panują w ekipie mistrzów Polski przed rewanżem? Pewny siebie i zarazem ostrożny jest Kuba Kosecki. – Jedziemy do Szkocji pewni siebie, ale również… pełni pokory, bo życie pisało nie takie scenariusze – powiedział. Nieco bardziej odważny w swoich sądach był Vrdoljak. – Myślę, że nie mamy się czego obawiać, bo mecz w Warszawie pokazał, że jesteśmy lepszym zespołem. Teraz musimy to tylko udowodnić w drugiej potyczce. (obie wypowiedzi dla Legionisci.com)
Co ciekawe, tematem nr 1 przed środowym meczem nie było to, czy Legia zdoła dowieźć awans. Najwięcej miejsca poświęcono temu, czy Szkoci sprzedadzą Telewizji Polskiej prawa do transmisji. Jak się okazało, nie było to tak oczywiste jakby się mogło wydawać i strony do porozumienia nie doszły. Walka toczy się jeszcze o przekaz internetowy, ale to stanowczo za mało i dla wielu kibiców będzie to niczym policzek. No bo jak to? Mistrzowie Polski walczą o Ligę Mistrzów, a spotkanie mamy oglądać w sieci lub na płatnym norweskim kanale?
PORTAL PILKANOZNA.PL PRZEPROWADZI RELACJĘ LIVE Z TEGO MECZU. POCZĄTEK JUŻ O GODZINIE 20:00! ZAPRASZAMY!
6 sierpnia (Murrayfield Stadium) CELTIC FC – LEGIA WARSZAWA (21:00)
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.