Legia Warszawa nie wykorzystała szansy i nie zbliżyła się do Rakowa Częstochowa w tabeli PKO Ekstraklasy. Stołeczna drużyna zdołała jednak wywalczyć remis w meczu z Cracovią.
Początek niedzielnego starcia na Łazienkowskiej zdecydowanie należał do piłkarzy Cracovii. Już w 9. minucie spotkania Michał Rakoczy pokonał Kacpra Tobiasza i było 1:0 dla Pasów. Fatalnie w tej sytuacji zachowała się defensywa Legii, która przysnęła. Kilka chwil wcześniej Mladenović łatwo stracił futbolówkę, co tylko napędziło atak drużyny z Krakowa.
Przez niemal całą, pierwszą połowę gra koncentrowała się w obrębie środka boiska. W statystyce posiadania piłki górą byli zawodnicy z Warszawy, jednak nie przekładało się to na stwarzanie zagrożenia pod bramką Niemczyckiego.
Po przerwie Legia wyraźnie przycisnęła i szukała gola na wagę wyrównania. Kilka minut po wznowieniu gry Mladenović uderzył z ostrzejszego kąta – piłka odbiła się od Niemczyckiego i niewiele brakowało, aby wpadła do siatki.
W 52. minucie Josue był faulowany w polu karnym Cracovii i arbiter spotkania wskazał na rzut karny. Sam poszkodowany wyegzekwował i fatalnie uderzył wprost w środek bramki. Niemczycki pewnie wybronił futbolówkę lecącą tuż pod poprzeczkę.
Dopiero w 80. minucie Legii udało się wyrównać. Maik Nawrocki wykorzystał długą piłkę jednego ze swoich kolegów i prostym strzałem po ziemi kieruje piłkę do siatki. Niemczycki jeszcze zdołał ją tracić, jednak ta wpadła do siatki. Radość Legii trwała… dwie minuty. Cracovia błyskawicznie odpowiedziała. Jakub Jugas był w odpowiednim miejscu przy dobitce i z bliskiej odległości trafił do bramki.
W końcówce meczu emocje przy Łazienkowskiej sięgnęły zenitu. W 88. minucie powracający do Legii Tomas Pekhart trafił do siatki. Niemczycki źle wybił piłkę do boku wprost pod nogi czeskiego zawodnika. Ten nie zwykł marnować takich prezentów i wpisał się na listę strzelców, ustanawiając wynik na 2:2.
Legia wciąż ma stratę 7 punktów do pierwszego Rakowa Częstochowa. Cracovia po dopisaniu punktu na swoje konto jest na 6. lokacie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.