Legia Warszawa wygrzebała się ze strefy spadkowej. Piłkarze Vukovicia pokonali Zagłębie Lubin 3:1, jednak trudno tu mówić o jednoznacznym wyjściu z kryzysu.
Wielki powrót Wszołka naznaczony golem (fot. 400mm.pl)
W trakcie pierwszej połowy nie działo się praktycznie nic. Przez zdecydowaną większość czasu obie drużyny grały bardzo zachowawczo i gra toczyła się w środkowej części placu gry. Dopiero w ostatnich minutach pierwszej części spotkania zaczęło się cokolwiek dziać.
W 40. minucie spotkania Maciej Rosołek dał prowadzenie Legionistom. Josue uderzał w kierunku bramki, jednak piłka zmierzała poza boisko. Rosołek w porę wyszedł na wolną pozycję i wślizgiem dostawił nogę, dzięki czemu zmieścił piłkę w siatce.
Na kilka minut przed przerwą Legia prowadziła 2:0. Tym razem piłkarze Zagłębia mieli ogromnego pecha i Bartosz Kopacz tak niefortunnie uderzył futbolówkę, że wbił ją do własnej siatki.
Początek drugiej połowy rozpoczął się bardzo udanie dla gospodarzy. Fantastycznego gola zdobył Patryk Szysz. Piłkarz Zagłębia sprytnie rozegrał rzut wolny z Kacprem Chodyną, Szysz ustawił sobie piłkę do strzału i kapitalnym uderzeniem z dystansu posłał piłkę do siatki bramki Artura Boruca.
W drugiej połowie również niewiele się działo. Zagłębie grało lepiej niż przed przerwą i gospodarze zepchnęli Legię na własną połowę. W 88. minucie wynik spotkania ustalił… Paweł Wszołek! Powracający do Legii piłkarz pojawił się na boisku w 80. minucie i kilka minut później wpisał się na listę strzelców. Wszołek wyszedł na wolne pole przed bramką, zwiódł bramkarza i prostym uderzeniem skierował piłkę do siatki.
Legia Warszawa notuje trzy punkty na swoje konto, dzięki którym mistrz Polski wygrzebuje się ze strefy spadkowej. Mimo korzystnego wyniku trudno tu mówić o zażegnaniu kryzysu. W grze Legii wciąż jest sporo mankamentów i starcie z Zagłębiem uwypukliło sporo błędów ze strony warszawskiej drużyny.
Marazm w Zagłębiu trwa, choć widać poprawę gry pod batutą Piotra Stokowca. Miedziowi plasują się na 14. miejscu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.