Przejdź do treści
Legia wygrała z Lechem w PP. Poprawi ligą?

Polska Ekstraklasa

Legia wygrała z Lechem w PP. Poprawi ligą?

Kto ma warszawską Legię na widelcu, a nie potrafi zadać ostatecznego ciosu, nie zasługuje na Puchar Polski. Lech Poznań w pierwszych 30 minutach finału na Stadionie Narodowym zdominował mistrza, na drodze do ostatecznego sukcesu stanął jednak dobrze znany w Poznaniu problem: brak armat. Aby w sobotnim meczu ligowym przy Łazienkowskiej zawodnicy Macieja Skorży mogli liczyć na komplet punktów, a tylko to się w przypadku Kolejorza liczy, muszą zagrać mądrzej, a przede wszystkim skuteczniej.

Prezes Bogusław Leśnodorski żartował po meczu, że Legia wygrała, bo zdobyła trzy bramki. Humorystyczna to wypowiedź, ale trafna i oddająca to, co działo się na murawie. Lech, choć w pierwszych 30 minutach wypracował sobie ogromną przewagę, nie potrafił strzelić nawet jednego gola, musiała mu w tym pomóc nieudolność zawodnika Legii.

BRAK ZABÓJCY, BRAK CHARYZMY

– Do momentu straty gola dominowaliśmy na boisku, Legia nie miała nic do powiedzenia – uważa Łukasz Trałka. – W zasadzie każda akcja, którą przeprowadzaliśmy, kończyła się dobrą okazją do zdobycia bramki. Powinniśmy zamknąć to spotkanie już w pierwszej połowie, bo były ku temu dobre sytuacje – dodaje defensywny pomocnik Lecha, z którym nie sposób się nie zgodzić. Lech, pozbywając się w sierpniu ubiegłego roku Łukasza Teodorczyka i nie kupując w jego miejsce zawodnika o podobnej charakterystyce, stracił typową dziewiątkę, piłkarza gwarantującego obecność w polu karnym rywala, zimną krew i kilkanaście goli w sezonie. Było to widać w sobotę jak na dłoni – Karol Linetty z Łukaszem Trałką zdominowali środek pola, Dawid Kownacki z Zaurem Sadajewem potrafili dochodzić do strzeleckich sytuacji, ale gdy przychodziło do postawienia kropki nad i, brakowało zimnej krwi. A zapewne także – umiejętności. Sadajew, choć aparycją wzbudza respekt, instynktu zabójcy nie ma na pewno.

Sobotni mecz unaocznił jeszcze jedną, dużą różnicę dzielącą oba zespoły. Trzej ojcowie sobotniego sukcesu Legii to bez dwóch zdań Dusan Kuciak, Marek Saganowski i Tomasz Jodłowiec, swoje trzy grosze dorzucili też Tomasz Brzyski i Michał Kucharczyk. To wszystko zawodnicy otrzaskani na różnych piłkarskich poziomach, nie tylko w ekstraklasie, ale także w europejskich pucharach i reprezentacjach. To doświadczenie zaprocentowało w sobotę. Bramkarz stołecznej drużyny w pierwszej połowie skapitulował wprawdzie po niefortunnym zagraniu swojego kolegi, ale w kolejnych kilkunastu minutach bronił jak natchniony. Piłki mogące przypieczętować zwycięstwo Lecha mieli na nodze wspomniani Sadajew i Kownacki, za każdym razem Kuciak wychodził z tych pojedynków zwycięsko.

Jodłowiec źle wszedł w mecz, w pierwszej połowie do spółki z Ivicą Vrdoljakiem sprawiali wrażenie, jakby nie dojechali na stadion z hotelu. Im dalej jednak w las, tym popularny Jodła się rozkręcał. Rehabilitacja zdobyciem bramki na 1:1 po wcześniejszym wpakowaniu samobója to oczywiście piękna historia, ale w całym meczu to właśnie on zasłużył na miano najlepszego zawodnika na boisku. – Po samobójczym golu stwierdziłem, że muszę sobie z tym jakoś poradzić, nie mogłem się załamać, przecież było jeszcze prawie 90 minut meczu. Było widać, że się rozkręcałem i ostatecznie się podniosłem – przyznał na antenie Polsatu Sport Jodła tuż po wręczeniu złotego medalu.

SA KONTUZJOWANY CZY NIELUBIANY?

Saganowski to z kolei zupełnie osobna historia. W ostatnich tygodniach nie wiedzie się doświadczonemu napastnikowi najlepiej, jego ściągnięcie z murawy już w przerwie w meczu z Pogonią Szczecin zostało przez kibiców przyjęte jak wybawienie. Nic więc dziwnego, że gdy okazało się, że to znów Sagan, a nie Orlando Sa, pojawi się w pierwszym składzie w meczu z Lechem, legijne fora kibicowskie zapłonęły. Tyle tylko, że Saganowski kolejny już raz udowodnił, że Puchar Polski to jego ulubione rozgrywki. Tym razem strzelił zwycięskiego gola, w półfinale dwukrotnie pokonywał bramkarza Podbeskidzia Bielsko-Biała. A wszyscy powinniśmy przecież pamiętać o sezonie 2012-13, gdy w finałowym dwumeczu ze Śląskiem Wrocław zdobył dwie bramki na wyjeździe. – W Pucharze Polski jestem nad wyraz skuteczny. W ostatnich trzech meczach w tych rozgrywkach, w których grałem, strzeliłem trzy gole. Orlando Sa nie mógł grać z powodu kontuzji, trener zdecydował się postawić na mnie i chyba się nie rozczarował – powiedział Saganowski po meczu na antenie Polsatu Sport.

Legia wygrywa i świętuje (piłkarze dostali wolne do poniedziałku, po meczu z Lechem mieli zaplanowane atrakcje na stadionie przy Łazienkowskiej oraz w jednym z modnych klubów w Warszawie), trudno spierać się w takich okolicznościach z Henningiem Bergiem i jego decyzjami. Odesłanie Sa na trybuny miało – według oficjalnego komunikatu – podłoże zdrowotne, Portugalczyk na ostatniej prostej przed meczem doznał urazu. Z nieoficjalnych rozmów z osobami będącymi bardzo blisko warszawskiego klubu jasno jednak wynika, że napastnik nie miał problemów ze zdrowiem, a konieczność oglądania przez niego meczu z wysokości trybun to kolejny odcinek serialu niechęci Berga do Sa. Wiele wskazuje na to, że Portugalczyk w Legii w tym sezonie w pierwszym składzie już nie zagra, a w letnim okienku transferowym zmieni otoczenie. Norweski szkoleniowiec gra w tej sytuacji va banque, jeśli zdobędzie także mistrzostwo Polski, nikt na ten temat się nawet nie zająknie. Jeśli mu się nie uda, wojenka z napastnikiem z szerokiej kadry Portugalii na pewno zostanie Bergowi wytknięta.

Jak będzie w sobotę? Sytuacja jest jasna – Lech traci do Legii jeden punkt w tabeli, aby przeskoczyć zespół Berga w tabeli, poznaniacy koniecznie muszą w w ten weekend wygrać. Wówczas to oni będą rozdawać karty do końca sezonu i tylko od nich zależeć będzie, czy na koniec sezonu będą mogli się cieszyć z mistrzostwa. Skorża prochu raczej nie wymyśli, do boju pośle skład bardzo podobny, jeśli nie identyczny, jak przed tygodniem. Więcej niespodzianek spodziewać się można po Bergu. Awizowany do gry w pierwszym składzie jest bohater finału Pucharu Polski, Marek Saganowski, a na boisk mu się zameldować także Michał Żyro, który ostatnie dni spędził w Niemczech, gdzie przygotowywano dla niego specjalną maskę po złamaniu nosa.

Można się również spodziewać, że szlagier Ekstraklasy obejrzy na żywo z trybun stadionu przy Łazienkowskiej komplet publiczności.

Legia Warszawa – Lech Poznań, godz. 15:30

Przypuszczalne składy:

Legia: Dusan Kuciak – Łukasz Broź, Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz, Tomasz Brzyski – Tomasz Jodłowiec, Ivica Vrdoljak – Michał Żyro, Ondrej Duda, Michał Kucharczyk – Marek Saganowski

Lech: Maciej Gostomski – Tomasz Kędziora, Paulus Arajuuri, Marcin Kamiński, Barry Douglas – Łukasz Trałka, Karol Linetty – Dawid Kownacki, Kasper Hamalainen, Szymon Pawłowski – Zaur Sadajew.

Paweł Kapusta

Artykuł pochodzi z tygodnika Piłka Nożna

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej