Legia długo męczyła się z Radomiakiem, ale w końcówce zdołała przechylić szalę na swoją korzyść. Pierwszą bramkę w trójkolorowych barwach zdobył Rafał Augustyniak.
Po pierwszej połowie lepsze wrażenie sprawiała drużyna Radomiaka. Mimo że więcej sytuacji stworzyli sobie gospodarze, podopieczni Mariusza Lewandowskiego byli bardziej konkretni w swoich wypadach na bramkę Legii. Postawili na jakość, nie ilość. Gdyby nie Kacper Tobiasz, który świetnie reagował na każde uderzenie przyjezdnych, na przerwę gracze z Radomia mogli schodzić przy minimum dwubramkowej zaliczce. Pokonać golkipera warszawskiego zespołu próbowali m.in. Maurides i Filipe Nascimento. Zawsze jednak górą był młody bramkarz.
Legia również miała swoje sytuacje, choć nie wymagały one od Gabriela Kobylaka takiego wysiłku, jaki wkładał w ratowanie swojej drużyny Tobiasz. Na bramkę Radomiaka uderzali m.in. Carlitos czy Bartosz Kapustka. Żaden z tych strzałów nie stanowił większego wyzwania dla 20-letniego golkipera.
W drugiej połowie sporo czasu zawodnicy poświęcili na ostrą grę i boiskowe przepychanki. Samego futbolu za wiele w tym nie było, ale pod koniec spotkania gospodarze zdołali zdobyć decydującą bramkę, która dała im ostatecznie zwycięstwo. Pierwszego gola w barwach Legii strzelił Rafał Augustyniak. Nowy nabytek Legionistów uderzył z dystansu po ziemi, a Kobylak, będący dziś w niezłej formie, nie dał rady obronić tego strzału. Asystę przy trafieniu 28-latka zaliczył Ernest Muci. Albańczyk w tym sezonie notuje fantastyczne liczby. Do tej pory strzelił dwa gole i trzykrotnie asystował kolegom.
Nie było to porywające widowisko. Wiele wskazywało na to, że mecz zakończy się remisem, taki wynik wydawał się sprawiedliwy. W końcówce jednak większą jakość pokazała Legia, dzięki czemu trzy punkty zostają w Warszawie. Drużyna Kosty Runjaicia odniosła dziś piąte zwycięstwo w tym sezonie. Do poniedziałkowego meczu Wisły Płock z Górnikiem Zabrze stołeczny zespół będzie zajmował pozycję lidera tabeli.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.