Legia Warszawa wygrała dwa z minionych trzech spotkań wyjazdowych z Lechią Gdańsk. Czy dziś będzie kontynuować dobrą passę?
Pekhart jest tym, który może wydatnie pomóc Legii w obronie tytułu mistrzowskiego. (fot. Piotr Kucza)
Goście nie przypieczętują dziś zdobycia kolejnego tytułu mistrza Polski. Przed startem kolejki istniał scenariusz, zgodnie z którym było to możliwe. Warunkiem numer jeden była jednak strata punktów przez Raków Częstochowa. Podopieczni Marka Papszuna wygrali ze Śląskiem Wrocław, spodziewana koronacja Legii została odłożona.
Spodziewana, wszak nic nie wskazuje na to, by piłkarze prowadzeni przez Czesława Michniewicza mieli na ostatniej prostej wypuścić trofeum z rąk. Na cztery mecze przed końcem sezonu mają sześć oczek przewagi nad drugą w tabeli Pogonią Szczecin i siedem nad trzecim Rakowem. Po raz ostatni ponieśli porażkę ligową 31 stycznia. Dwanaście serii gier temu.
Dziś warszawianie nie powinni jednak oczekiwać łatwej przeprawy. Naprzeciwko nich stanie Lechia Gdańsk, która cały czas stara się o uzyskanie prawa do gry w eliminacjach europejskich pucharów. Mimo to, jej ostatnie występy nie mogą napawać Piotra Stokowca optymizmem. Z trzech minionych spotkań biało-zieloni dwa zremisowali, a jedno przegrali.
Gdańsk nie wzbudza w Legii wielu negatywnych wspomnień z najświeższej przeszłości. Po raz ostatni ekipa ze stolicy przegrała tam w 2016 roku. Dwie z ostatnich trzech potyczek wyjazdowych z Lechią wygrała.
O tym, czy dziś znów będzie miała powody do radości, przekonamy się wieczorem. Początek meczu zaplanowano na godzinę 17:30.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.