Warszawska Legia po słabym spotkaniu pokonała ŁKS Łódź 2:0. Gospodarze byli zdecydowanie lepsi, stworzyli wiele sytuacji bramkowych. Mogli i powinni wygrać wyżej, ale skuteczność nie była ich atutem. Skorża: Liczyliśmy na lepszą jakość – KLIKNIJ!
– Zagrałem po raz kolejny na pozycji pomocnika, ale nie chcę oceniać swojej gry. Od tego jest trener. Dzisiaj miałem asekurować nasze ataki, bo założyliśmy z góry, że będziemy przeważać – powiedział Jakub Rzeźniczak, który tworzył parę środkowych pomocników z Januszem Golem. „Rzeźnik” spisał się całkiem nieźle.
– Dla nas najważniejszy jest fakt, że wygraliśmy. Wiedzieliśmy, że ŁKS nastawi się na kontry, z przodu grał silny Marek Saganowski, a nasze boisko nie sprzyja kombinacyjnej grze. Murawa nie jest równa, a wiadomo, że bardziej wolimy grać po ziemi – dodawał „Rzeźnik”.
– Mieliśmy wygrać i się udało. Nie zawsze wszystko układa się jak w szwajcarskim zegarku. Przetrzymaliśmy trudne momenty, strzeliliśmy gola na 2:0, a potem było już spokojnie. Fajnie, że w naszej grze widać było dojrzałość. Potwierdziliśmy atuty, które pokazaliśmy w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Mecz był jednak trudny, i mogę powiedzieć, że chyba nie zawsze dobrze podchodzimy do spotkań mentalnie – stwierdził Michał Żewłakow, który zagrał w obronie niemal niczym profesor.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.