Maciej Skorża jest jak prawdziwy ojciec. Za dobrą grę potrafi wynagrodzić, za słabą, bezwzględnie skarcić. Tym razem na zawodników Legii czekała opcja numer dwa.
Już od wielu lat nie zdarzyło się, żeby zawodnicy warszawskiej Legii na stadionie w zwykły, pomeczowy dzień stawić musieli się o 7 rano. Maciej Skorża zarządził tak wczesną zbiórkę na trening, aby wygłosić swoją mowę niezadowolenia, a następnie wyemitować cały mecz. Jego podopieczni musieli się przekonać na własne oczy, że popełnione błędy w potyczce z Gryfem były niedopuszczalne, zapożyczone wprost z trzecioligowych boisk.
– Spokojnie, piekarze muszą nieraz przychodzić do pracy na trzecią, by upiec chleb, więc nie ma w tym nic nadzwyczajnego – mówi asystent Skorży Jacek Magiera. – Ale przyznaję, że nie pamiętam, odkąd jestem w Legii (Magiera jest związany z klubem od 15 lat – przyp. red.), by kiedyś zawodnicy musieli stawić się w klubie tak wcześnie. Tyle że sam trening zaczął się o 10.00 – dodaje Magiera.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.