Dwa mecze, dwa zwycięstwa, siedem goli zdobytych, dwa stracone. Leicester City rozpoczęło sezon w bardzo dobrym stylu. Dziś było lepsze od Burnley.
Vardy nie zdobył dziś gola, ale Leicester wygrało. (fot. Reuters)
Na King Power Stadium Lisy nie przegrały z The Clarets żadnego spotkania na poziomie Premier League. Z pięciu poprzednich meczów wygrały trzy, a dwa zremisowały. Dzisiaj gospodarze podtrzymali dobrą serię i poprawili swój bilans.
Choć jako pierwsi do siatki trafili podopieczni Seana Dyche’a – a konkretnie Chris Wood – warunki gry przez większość czasu dyktowali piłkarze Leicester. Z każdą upływająca minutą radzili sobie coraz lepiej, a kolejne trafienia jawiły się jako kwestia czasu. I w istocie tak właśnie było.
Do wyrównania doprowadził Harvey Barnes, któremu asystował Timothy Castagne. Belg bardzo sprawnie zaaklimatyzował się w nowej drużynie i nowej lidze. Tydzień temu zdobył bramkę, dziś oprócz finalnego podania zmusił Erica Pietersa do błędu, który zakończył się dla Burnley stratą gola.
Kilka chwil później z trafienia cieszył się natomiast James Justin. Anglik radził sobie zdecydowanie lepiej w ofensywie aniżeli w defensywie. To przez jego niedopatrzenie Jimmy Dunne zdobył bramkę kontaktową. Dzięki Dennisowi Praetowi i jego efektownemu golowi Lisy uniknęły jednak nerwowej końcówki i ostatecznie wygrały 4:2.
Niedzielę podopieczni Brendana Rodgersa kończą jako liderzy tabeli. Są jedną z pięciu drużyn, które po rozegraniu dwóch meczów mają na koncie sześć punktów.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.