Stało się! Leicester City cały czas pisze piękną kartę w historii europejskiego futbolu! Mistrzowie Anglii pokonali u siebie Sevillę 2:0 i awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
Oczywistym faworytem tego dwumeczu była Sevilla. To zespół z Andaluzji jest w czołówce La Liga i ma chrapkę namieszać w Champions League. Lisy jednak wszystkie siły rzuciły na Ligę Mistrzów, a ostatnio wydaje się, że zaczęły odzyskiwać właściwy rytm.
Pierwszą groźną sytuację stworzyli przyjezdni. Już w 4. minucie dobrą indywidualną akcję przeprowadził SamirNasri, który ograł w polu karnym Wesa Morgana, uderzył po krótkim rogu, ale kapitalnie spisał się KasperSchmeichel, który obił piłkę na korner.
Niestety kolejne minuty nie rozpieszczały kibiców w sytuacje podbramkowe. Mecz przeniósł się do środka pola i stał na bardzo przeciętnym poziomie. Żadna z ekip nie chciała ruszyć do huraganowych ataków.
Sevcia wyszła na mecz z poczuciem, że ma cholernie dużo do stracenia. A wtedy się przeważnie traci. Ale jeszcze będzie dobrze!
Aż przyszła 27. minuta. RiyadMahrez dośrodkował z rzutu wolnego, piłka przeszła wszystkich defensorów Sevilli, a akcję idealnie zamknął Morgan, który pokonał Sergio Rico i wprowadził kibiców zgromadzonych na King Power Stadium w szał radości! Taki wynik oznaczał promocję Lisów do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
Andaluzyjczycy odpowiedzieli tylko raz w pierwszej połowie. Z prawej strony pola karnego wpadł WissamBenYedder, ale piłka po jego strzale wylądowała tylko w bocznej siatce bramki gospodarzy.
Od początku drugiej połowy wydawało się, że przyjezdni bardzo szybko zabiorą się do odrabiania strat. Trener JorgeSampaoli dokonał dwóch zmian: Mariano zastąpił GabrielaMercado, a StevanJovetić wszedł za PabloSabarię.
W 53. minucie było bardzo blisko wyrównania. Na strzał z dystansu zdecydował się SergioEscudero, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce. Z dobitką jeszcze zdążył Ben Yedder, jednak jego strzał wylądował na górnych piętrach stadionu w Leicester.
Minutę później niewykorzystana szansa się zemściła. Niefortunną interwencję zaliczył Rami, futbolówkę przejął Albrighton, który uderzył w sam róg i nie dał Rico szans na skuteczną interwencję. I dopiero od tego momentu zaczęły się prawdziwe emocje.
Lisy żegnały się z Pearsonem, ludzie pukali się w głowy. Zwalniano Ranieriego, były głosy krytyki. Tymczasem w klubie po prostu mają nosa.
W 67. minucie mistrzowie Anglii mogli zamknąć to spotkanie. Z prawej strony dogrywał Mahrez, piłkę przed siebie odbił golkiper, dopadł do niej JamieVardy, ale jego strzał był niecelny.
Sześć minut później Hiszpanie w końcu doszli do głosu. Na strzał zdecydował się Vitolo, ale po raz kolejny dobrze spisał się Schmeichel. Chwilę później bardzo nieodpowiedzialnie zachował się Nasri. Francuz uderzył Vardy’ego i sędzia ukarał go żółtą kartką. Pomocnik chyba zapomniał, że ma już na koncie jedno żółtko i po prostu musiał zejść z boiska.
Nie zraziło to jednak piłkarzy Sevilli, którzy za wszelką cenę starali się doprowadzić do wyrównania w dwumeczu. Kapitalnym podaniem w pole karne popisał się Correa, do piłki dopadł Vitolo, którego sfaulował Schmeichel i sędzia bez wahania wskazał na wapno. Jedenastka to jednak nie pewny gol i tak też było tym razem. Do piłki podszedł N’Zonzi, ale jego intencje kapitalnie wyczuł golkiper i odkupił swoje winy za przewinienie w szesnastce.
W 86. minucie kapitalną okazję na trzeciego gola dla Lisów zmarnował Vardy. Świetnym dośrodkowaniem z lewego skrzydła popisał się Albrighton, napastnik oddał strzał z 6. metrów, ale trafił prosto w Rico i wywalczył tylko rzut rożny.
Do końca meczu nic już się nie wydarzyło. Leicester bardzo dzielnie się broniło i wybijało Sevillę z rytmu. Lisom pozostało już tylko czekać na rywala w ćwierćfinale Ligi Mistrzów!
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.