Umiarkowanym optymistą przed czwartkowym meczem z Rapidem Bukareszt jest szkoleniowiec Śląską Wrocław, Orest Lenczyk. Jego zdaniem szansę na awans są małe, jednak mimo tego wicemistrzowie tanio skóry w Rumunii sprzedawać nie zamierzają.
– W każdym meczu przez 90 minut gra się o zwycięstwo. Jeżeli w pierwszym spotkaniu padł wynik 1:3, to faworytem tego spotkania jest drużyna rumuńska. Nie tylko dlatego, że wygrała, ale też dlatego, że potrafiła przez dłuższą część pojedynku sprawić nam sporo problemów w grze obronnej – wyznał Lenczyk.
– Niestety, nie zagra Sebastian Mila, a jego rola w tym zespole jest ogromna. Najprawdopodobniej jego miejsce zajmie Mateusz Cetnarski lub Sebastian Dudek. Pozostała osiemnastka jest do pełnej dyspozycji i raczej nie ma przeciwwskazań, by ktoś nie zagrał – dodał opiekun wrocławian.
Nestor polski trenerów zajął także stanowisko w sprawie stadionu, na którym będzie rozgrywany czwartkowy mecz. Obiekt Rapidu nie został dopuszczony do tej fazy rozgrywek dlatego Rumunii będą zmuszeni do podejmowania Śląska na stadionie w Timisoarze. – Gramy poza Bukaresztem. I choć nie sądzę, żeby stadion w Timisoarze kibicował nam, to obie drużyny grają na obcych boiskach. Niemniej decydujące będą umiejętności – zakończył.
Grzegorz Garbacik, Piłka Nożna źr. slaskwroclaw.pl
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.