– Na pewno Państwo myślą, co on ma do powiedzenia. Strzelili po dwie bramki, zaorali boisko i zeszli. W takim meczu, gdzie stawką było wyprzedzenie rywala w tabeli, drużyny mogły się cofnąć lub pójść do przodu. Jest status quo – stwierdził po zremisowanym 2:2 meczu z Lechem Poznań szkoleniowiec Śląska Wrocław, Orest Lenczyk.
Spotkanie było bardzo emocjonujące, a bliżej zwycięstwa byli właśnie goście, którzy dwukrotnie trafili w słupek. – Zawodnicy zostawili sporo zdrowia, szacunek dla nich. To nie był łatwy mecz. Byliśmy w niebie, później na ziemi, znów w piekle i znów na ziemi. Na końcu wydawało się, że będziemy w niebie, ale chyba chmury przeszkodziły i pozostaliśmy na ziemi – nawiązał do zmieniającej się sytuacji na boisku nestor polskich szkoleniowców.
– Cieszę się, że zdążyłem przyjechać na ten piękny stadion. Nie wybieram się na Euro, będę go w telewizji oglądał. Dzisiaj było podobno „tylko” 20 tysięcy kibiców, ale daj Bóg Lechowi, aby na każdym meczu tylu było – zakończył Lenczyk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.