„Śląsk jest już mistrzem Polski” – takie zdanie pojawia się coraz częściej w gronie kibiców lidera ekstraklasy. Drużynie Oresta Lenczyka pozostał już tylko „mecz przyjaźni” z Wisłą Kraków, w którym – jak twierdzi część obserwatorów – nic złego stać się jej nie może.
Z takim stawianiem sprawy nie zgadza się opiekun Śląska. Zdaniem Lenczyka w Krakowie trzeba być gotowym na wielki bój o pełną pulę. – Teraz najważniejsze jest to, że za cztery dni gramy z Wisłą. Na trybunach to będzie mecz przyjaźni, ale na boisku to będzie Waterloo – powiedział.
– Chcieliśmy stoczyć bój o zwycięstwo nie patrząc przy tym na to, co dzieje się na pozostałych stadionach. Wygrywając naprawiliśmy po części to co wcześniej zepsuliśmy i pozwala nam to grać z Wisłą, nie chcę powiedzieć, że w roli faworyta, ale mając jednak w perspektywie kolejny ciężki pojedynek – kontynuował nestor polskiej myśli szkoleniowej.
– Dziękuję zawodnikom za trud włożony w ten mecz. Potwierdza to, że będą walczyć do końca. Cieszę się także, że publiczność wierzyła i dopingowała nas do samego końca – zakończył Lenczyk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.