Jesienne zmagania Śląsk Wrocław zakończył zwycięstwem nad Łódzkim Klubem Sportowym 2:1. Swojego zadowolenia nie ukrywał trener lidera rozgrywek – Orest Lenczyk.
– Dzisiaj wygrał faworyt. Ale jak to w życiu bywa, może bardziej w piłce nożnej, faworytem się bywa, a wynik meczu jest taki, na jaki zasługują obie drużyny. Bramka, a w zasadzie jeden celny strzał, zadecydowały o tym, że inicjatywę przejęła zespół ŁKS-u. Nie przypuszczałem, że na tak długo. Wydarzenia na boisku potwierdziły, że wśród miejscowych jest wielu piłkarzy, którzy umieją grać w piłkę. Odpowiednio uporządkowana gra tej drużyny jak i jej prowadzenie sprawiło nam bardzo wiele problemów. Oczywiście do czasu zdobycia bramki. Piłkarze bardzo chcieli wygrać, nie mówiąc o trenerze. Ja spodziewałem się bardzo trudnego meczu – powiedział Lenczyk.
Doświadczony szkoleniowiec nie zlekceważył Łódzkiego Klubu Sportowego i ostrzegał podopiecznych przed ciężkim meczem. – Na odprawie powiedziałem zawodnikom, że to będzie najtrudniejszy mecz w roku. Przed meczem wydawało się, że mamy szanse powtórzyć grę z Zabrza, czyli w pierwszej połowie opanować środek boiska, a nawet połowę przeciwnika. Bramka nam to popsuła. Było jednak widać, że wielu zawodnikom ten mecz nie idzie i trzeba było coś robić, aby przestać starać się ładnie grać, ale postawić na skuteczną grę. Słowo „udało się” na pewno będzie to pasowało. Niech się udaje dalej w lutym przyszłego roku – zakończył Lenczyk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.