Już w niedzielne popołudnie Śląsk Wrocław w derbach zmierzy się z Zagłębiem Lubin. Spotkania pomiędzy tymi drużynami zawsze budzą spore zainteresowanie, jednak zdaniem Oresta Lenczyka daleko im do atmosfery wielkich derbów jakiej świadkami jesteśmy chociażby na Wyspach.
– W niedzielę czeka nas mecz drużyn, które od lat rywalizują ze sobą w regionie – rozpoczął Lenczyk. – Są to derby i szkoda, że u nas nie jest jak w Anglii, gdzie pół stadionu zajmują jedni kibice, a drugie pół sympatycy rywala. Tym bardziej że mecz będzie rozgrywany na pięknym stadionie – dodał.
– Ja nie ukrywam, że mam pewną sympatię do Zagłębia, bo tam pracowałem. Teraz jednak pracuję w Śląsku i jest to zrozumiałe, że tak przygotowuję swoją drużynę, aby z Zagłębiem wygrała – kontynuował nestor polskich szkoleniowców.
– Atmosfera w zespole jest na tyle korzystna, aby nie powiedzieć dobra, że jedziemy powalczyć z Zagłębiem. Dwie ostatnie nasze konfrontacje z Zagłębiem zostały wygrane, ale pamiętam, że w obu spotkaniach nie było łatwo o zwycięstwo – dodał. – Nie jedziemy grać z drużyną, która w tej rywalizacji nie ma szans. I mówiłem już o tym zawodnikom. Mając w perspektywie mecze na wyjeździe z Jagiellonią, później u siebie z Wisłą i znowu dwa wyjazdy, nie chciałbym, aby ten mecz w Lubinie został tylko rozegrany, ale chciałbym zdobyć tam jakieś punkty – zakończył Lenczyk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.