We wtorkowym spotkaniu 26. kolejki EkstraklasyŚląsk Wrocław pokonał 1:0 Zagłębie Lubin. Trener wrocławskiego zespołu, Orest Lenczyk nie ukrywał zadowolenia takim obrotem sprawy. – W meczu, w którym Zagłębie było częściej przy piłce ustrzegliśmy się prostych błędów – powiedział szkoleniowiec.
– To, co się w tabeli układało przez kilka tygodni, doprowadziło do tego, że każdy kolejny mecz tę tabelę układał w takim kierunku, że jedne drużyny były w górnej części tabeli, a te zespoły z miejsc 8-10 wiedziały, że mogą do tych wysokich miejsc szybko doskoczyć. Z tego punktu widzenia absolutnie jestem zadowolony z rezultatu na tym spotkaniu – powiedział Lenczyk.
– Do przerwy nie straciliśmy bramki, więc postanowiliśmy powalczyć o coś więcej, chociaż zmiany, które przeprowadzaliśmy, nie dawały nam oczywiście takiej gwarancji, że tak będzie. Tym bardziej, że bramkę strzelił stoper – ku rozpaczy tych, którzy twierdzą, że Śląsk ma tragiczny atak. W zasadzie jeżeli mecz polega na tym, że trzeba strzelać bramkę, to z pewnością doprowadziło to do nerwowej gry, na pograniczu walki, desperacji, ale również mądrości. Uniknęliśmy po tych kilku dośrodkowaniach z 25-30 metra, szczęśliwie dla nas, utraty bramki – podsumował Lenczyk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.