– Podobno nie jest trudno upaść, ale ważne jest to, czy po tym upadku potrafi się podnieść – przed sobotnim meczem z GKS-em Bełchatów mówi trener Śląska Orest Lenczyk.
– Po dwóch porażkach przystępujemy do konfrontacji z GKS-em, który ma pewne problemy, chociaż ostatnio odnotował kilka zaskakujących wyników z drużynami z górnej części tabeli. W naszej aktualnej sytuacji sprawa jest prosta – jedynie zwycięstwami możemy zmienić nie tylko naszą pozycję w lidze, ale i klimat wokół drużyny – uważa Lenczyk.
– Podobno nie jest trudno upaść, ale ważne jest to, czy po tym upadku potrafi się podnieść. Liczyłem, że w poprzednich meczach pójdziemy w górę z wynikami oraz naszą grą. Niestety, w tych spotkaniach nie tylko nie zdobyliśmy bramki, ale straciliśmy aż pięć goli. Nie mogę szukać usprawiedliwienia u poszczególnych zawodników z defensywy, ale z drugiej strony analiza straconych bramek wyraźnie pokazuje, gdzie i kto popełnił błędy. Naszym dodatkowym problemem jest to, że kolejni zawodnicy, którzy dostają szansę, te błędy popełniają. Sądzę, że ten mecz i piłkarze, którzy w nim zagrają, mają szansę dać wszystkim odpowiedź, czy mówimy tym błędom „dość”, przypominając sobie jednocześnie nasze najlepsze mecze na stadionie przy ul. Oporowskiej. No i to, co najważniejsze – czy przez 90 minut drużyna będzie walczyć o zwycięstwo, nie zawodząc tych 7-8 tysięcy kibiców, którzy w sobotę zasiądą na trybunach – analizuje trener wicemistrza Polski.
– Czeka nas mecz z drużyną, której miejsce w tabeli nie robi wrażenia, ale to przede wszystkim od nas zależy, jaki będzie wynik tego spotkania. Z pewnością musimy mądrze atakować. Byłoby bardzo dobrze, gdybyśmy szybko zdobyli bramkę, która dałaby nam więcej swobody w grze. Musimy jednocześnie uważać na stałe fragmenty gry, bo GKS może mieć jedną szansę w meczu, którą wykorzysta i tym samym stworzy nam problem. Chyba, że zagramy z taką intensywnością, jak podczas niedawnego spotkania z Arką Gdynia na Stadionie Miejskim – kończy opiekun Śląska.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.