Śląsk Wrocław w sobotnie popołudnie pokonał GKS Bełchatów 1:0, jednak nikt nie miał po meczu wątpliwości, że była to bardzo szczęśliwa wygrana. Oresta Lenczyk był po spotkaniu świadomy słabości swoich piłkarzy, ale cieszył się z trzech punktów.
– Wydawało się, że jesteśmy faworytem w tym spotkaniu, ale mieliśmy pewne problemy i też trochę szczęścia. Muszę przyznać, że mieliśmy dwóch zawodników, którzy w tym spotkaniu odegrali szczególną rolę. Marian Kelemen w bramce i Łukasz Gikiewicz w ataku, który toczył tam ciężkie boje – powiedział nestor polskiej myśli szkoleniowej.
– Czekałem, żeby kogoś mu tam dołożyć do pomocy, ale momentami było bardzo ciężko i obawiałem się o utratę bramki. GKS grał niby schematycznie, ale cały czas do przodu – kontynuował. – Poniesione porażki w ostatnim czasie zrobiły trochę spustoszenia w układzie nerwowym. Pocieszeniem – oprócz oczywiście wygranej – jest to, że w ostatnich pięciu minutach nie zabrakło piłkarzom ambicji o walki i nie daliśmy sobie wyrwać zwycięstwa – zakończył Lenczyk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.