Przejdź do treści
Leśnodorski dla PN: Za 10 lat nadal będę wku…

Polska Ekstraklasa

Leśnodorski dla PN: Za 10 lat nadal będę wku…

Rozmowę z prezesem Legii rozpocząłem od małej prowokacji, ale współwłaściciel klubu z Łazienkowskiej nie dał się zbić z tropu. Wygląda na to, że jest typem fightera. Takiego, którego jeśli coś nie dobije, ma szansę wzmocnić. W każdym razie Bogusław Leśnodorski sprawia wrażenie człowieka, który nauczył się już futbolu, i w rozpoczynającym się 17 lipca NOWYM SEZONIE jest gotów tej wiedzy użyć. A dotyczy to nie tylko kwestii organizacyjnych, ale i sportowych.

Bogusław Leśnodorski uważa, że Radović był nie do zatrzymania (foto: Ł.Skwiot)

Terminarz T-Mobile Ekstraklasy na sezon 2015-16 – KLIKNIJ!

rozmawiał Adam GODLEWSKI


– Byłoby nietaktem, gdybym na wstępie pogratulował panu wywalczenia tytułu wicemistrza Polski?

– Uznałbym, że jest pan wyjątkowo złośliwy – mówi Leśnodorski (na zdjęciu). – Doskonale pan wie, że powinniśmy i mogliśmy wygrać ligę. Zabrakło również trochę szczęścia, bo wystarczyło, żeby Guilherme strzelił na 2:2 z Lechem, a miał ku temu wyborną szansę. Nie szukam jednak tanich usprawiedliwień, doprowadziliśmy do tego na własne życzenie. Tymczasem mieliśmy obowiązek wypaść lepiej, biorąc pod uwagę potencjał, cele i…

– …i budżet?

– Nie wiem dlaczego się wszyscy tak się uparli na nasz budżet. My jesteśmy jedynym klubem w Polsce po 1989 roku, który rozwinął się tak, że sam na siebie zarabia i sam się utrzymuje. Proszę spojrzeć, ile włożył w Wisłę Bogusław Cupiał, ile kiedyś w Groclin Zbigniew Drzymała, a i Lech przez ostatnie cztery sezony też notował straty. A przecież zastaliśmy jeszcze duży bagaż zobowiązań. Nasz cały budżet wynosił w ubiegłym roku 110 milionów. Łącznie nie tylko z akademią, ale z wszystkimi sekcjami, a przecież na utrzymanie stadionu wydajemy rocznie 15 milionów, podczas gdy Lech zarabia na tym pewnie z 5 milionów.

– Lech miał w mistrzowskim sezonie budżet wynoszący 65 milionów złotych.

– No to my mieliśmy pewnie 20 procent wyższy na pierwszą drużynę. Tyle że te porównania zupełnie nie mają sensu, bo to nie pieniądze rozstrzygnęły o tytule. Zapłaciliśmy wysoką cenę za 60 meczów w sezonie, na dodatek wszystko co mogło, to nam się nie ułożyło. Wszystkie plagi ściągnęliśmy siebie. Powtórzę – na własne życzenie.

– Wygląda pan na pogodzonego z losem. Poszło chyba łatwiej niż się spodziewałem.
– To tylko pozory. Moja rola w klubie jest taka, że nie mogę pozwolę pozwolić sobie na dłuższe chwile słabości Za dziesięć lat, jak mnie pan zapyta o ten miniony sezon, to nadal będę wku… Wie pan zresztą, jaki będę. Takiej traumy nie można zapomnieć i wymazać z pamięci. Wszyscy musimy jednak szybko zebrać się do kupy, bo czasu do nowego sezonu jest bardzo mało. A notoryczne rozdrapywanie ran nic nie da.

– Czyli końca świata nikt przy Łazienkowskiej nie ogłaszał?
– Jaki koniec świata! My musimy jak najszybciej stracony tytuł odzyskać.

– Myślał pan o podaniu się do dymisji?

– Wziąłem odpowiedzialność na klatę. Jeśli spotkałbym kogoś, kto potrafiłby to poprowadzić lepiej niż ja, i cały zarząd, to przekazałbym pałeczkę. Nie działam na zasadzie: chciałem tu posiedzieć, to siedzę. Ciężko zasuwam, podobnie jak wszyscy. Nikogo takiego jednak nie ma w tym momencie na widoku. Proszę zresztą nie oceniać mnie tylko po ostatnim sezonie. Dwukrotnie zdobyliśmy mistrzostwo Polski, a to daje 20 procent wszystkich tytułów w 100-letniej historii Legii, dwa razy sięgnęliśmy po Puchar Polski, wygraliśmy jako jedyni z naszego kraju grupę w europejskim pucharze. Spokojnie, mimo nieudanego ostatniego sezonu, mam też czym się pochwalić.

– Kiedy dokładnie przegraliście sezon?
– Nie było takiego momentu, pracowaliśmy na to całe rozgrywki. Jesień wyglądała wynikowo bardzo dobrze, lepiej niż sezon wcześniej, kiedy pewnie połowa drużyny była wyautowana przez długi czas ze względów mięśniowych.

– Jako właściciele macie do siebie żal? Co wy zwaliliście najbardziej?

– Na pewno coś można było zrobić lepiej. Podstawowym błędem było chyba to, że nie odpuściliśmy dwumeczu z Ajaksem na początek wiosny w Lidze Europy. Zamiast nagrzewać się, i przygotowywać jak do walki o życie w Amsterdamie, należało skupić się na lidze. Takie wnioski stawiam z dzisiejszej perspektywy.

– A ja myślałem, że w pierwszej kolejności powie pan o transferze Miroslava Radovia. Że trzeba było odpuścić 2,5 miliona dolarów z Chin.
– To jest pan w błędzie. Rado był nie do zatrzymania. Uważam, że jako właściciele i zarząd w porę zareagowaliśmy, kiedy zaczęły się pojawiać sygnały, że kluby znad Zatoki albo z Azji zechcą go wyciągnąć, i usunęliśmy z jego umowy klauzulę odejścia, która wynosiła pół miliona euro. Z zamian za – de facto – dożywotni kontrakt. W rywalizacji z Chińczykami nie mieliśmy żadnych szans pod względem finansów, choć Miro długo się wahał, a nawet trzy razy zmieniał decyzję w ostatnich dniach przed odejściem. Dlatego w sprawie Radovicia mamy absolutnie czyste sumienie. Zrobiliśmy wszystko, aby klub jak najwięcej na tym skorzystał. Bo on i tak by odszedł.

– A cofnijmy się jeszcze dalej – gdyby nie organizacyjna wtopa z Celtikiem Glasgow, dziś Legia byłaby w zupełnie innym miejscu?
– Nie wiadomo, była przecież jeszcze jedna runda do rozegrania w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Dołożyliśmy do tego interesu, bo zdecydowaliśmy się zapłacić piłkarzom taką premię, jaką mieli uzgodnioną w przypadku awansu do rundy czwartej. Zresztą na operacji: Liga Europy też jakoś szczególnie nie zarobiliśmy. Połowę premii od UEFA oddaliśmy piłkarzom, a prawie całą drugą połowę pochłonęła organizacja wyjazdów na te spotkania. De facto zysk klubu wyniósł tyle, ile wynosił grant za prawa telewizyjne.

– Legia dobrze sprzedaje zawodników. Zimą zarobiliście pięć milionów euro na kartach Radovicia i Krystiana Bielika. Tylko potem nie widać było tych pieniędzy w zakupach do klubu. Dlaczego?

– Nie zapominajmy, że żyjemy w kraju, w którym płaci się podatki. A także 5 procent, czyli milion złotych od wspomnianej sumy, trzeba było oddać PZPN i MZPN, kosztowne są też prowizje agentów. No i pozyskaliśmy Michała Masłowskiego, który w polskich warunkach wcale nie był tani.

– Wiosną nie dał jednak argumentów potwierdzających, że był wart 800 tysięcy euro. Nie uważa pan, że Legia przepłaciła, i to znacznie?
– To się okaże dopiero za półtora roku. Masło na treningach wygląda super, ale jeśli w meczach zaprezentuje tylko 75 procent takiej dyspozycji, to sprzedamy go za co najmniej 3 miliony euro. Michał potrzebował, podobnie jak Igor Lewczuk, który miał bardzo udaną wiosnę, po prostu czasu na aklimatyzację. Najgorsze pół roku już za Masłowskim, więc jesienią powinien zacząć grać wreszcie na miarę naszych oczekiwań. Tak to oceniam.

– Już przed meczem z Lechią poinformował pan zawodników, że Henning Berg zostanie. Nie za wcześnie? I czy to nie jest największy błąd popełniony po sezonie?
– Pojawiły się sygnały, na dodatek płynące z szatni, że trener zostanie zwolniony po sezonie. Dlatego postanowiłem uciąć wszelkie spekulacje i wątpliwości. Bo tego wymagał interes klubu.

– Lech wygrał mistrzostwo także, a może głównie dlatego, że w trzech meczach z Legią wywalczył siedem punktów. Nie odnosi pan wrażenia, że w Poznaniu mają lepszego trenera niż Legia?
– Jeśli idzie o punktowe wyliczenia – pełna zgoda. Natomiast z oceną szkoleniowców poczekajmy na kwalifikacje europejskich pucharów. Dopiero wówczas będzie miarodajna. Zresztą proszę spojrzeć na komentarze mediów – jesienią pisaliście i mówiliście o Bergu w superlatywach, a po pół roku jest już cienkim trenerem? A czy gdyby Guilherme wykorzystał setkę do pustaka z pięciu metrów w meczu z Lechem, co dałoby nam tytuł, odbiór pracy trenera byłby zupełnie inny?

– Nie. Z tego powodu, że Norweg – podobnie zresztą jak Maciej Skorża prowadząc Legię przed kilku laty – nie poradził sobie w newralgicznym, stresowym momencie.
– Zagraliśmy słabą rundę wiosną, taka jest prawda. Nie strzelaliśmy bramek, nie ma sensu dorabiać do tego jakiejś wydumanej ideologii. Bo na przykład pod względem fizycznym wyglądaliśmy lepiej od wszystkich rywali, z którymi graliśmy. Nasi zawodnicy więcej biegali, i to wcale nie w jednostajnym tempie, jak sugerowano. Jeszcze nie wiemy, nikt przecież tego nie wie, jak reaguje trener Berg w skrajnych momentach, dopiero teraz ma pełny bagaż doświadczeń – dobrych i złych. Uznaliśmy, że na nich można budować przyszłość Legii. Tym bardziej, że zespół może w sposób istotny różnić się od tego z wiosny. Zawsze zmiany kadrowe robiliśmy zimą, teraz sytuacja zmusiła nas, aby dokonać ich w lecie. Helio Pinto skończył się kontrakt, podobnie było z Inakim Astizem. Dossa Junior odszedł ze względów pozasportowych. Pracujemy nad odejściem Orlando Sa, który nie wkomponował się do Legii tak, jak byśmy sobie życzyli. Ale to nie jest dobry moment na rozwijanie tego wątku.
Prawdopodobne jest także nadal odejście Ondreja Dudy.

– Do Dudy jeszcze wrócimy. Nie martwi pana, że ci piłkarze, którzy zostaną w większości nie zrobili pod kierunkiem Berga postępów? Są zresztą i tacy, jak Kuba Kosecki, czy Michał Żyro, którzy cofnęli się w rozwoju.
– Nie zgadzam się z taką opinią. Kuba Rzeźniczak i Lewczuk grają lepiej niż wcześniej, podobnie Łukasz Broź, a Michał Kucharczyk poczynił bardzo wyraźny krok do przodu. Jeśli natomiast chodzi o Kosę, który świetnie odnajdywał się w taktycznym świadomym chaosie u Jana Urbana, w uporządkowanym systemie Berga – pewnie nawet za bardzo przewidywalnym również dla rywali – zniknął. Żyro też zagrał słabą rundę, ale być może dlatego, że jest w Legii już 6 lat i potrzebuje świeżego powietrza.

– Od odejścia Dudy uzależniacie wysokość funduszu transferowego?

– W jakimś stopniu na pewno, ale niezależnie od tego, czy Ondrej wyjedzie do Mediolanu, czy zostanie, i tak swoje na rynku wydamy.

– A gdyby Słowak mimo wszystko został – ile przeznaczycie na wzmocnienia?
– Też wcale nie tak mało. To się jeszcze waży. Myślę, że między dwa a pięć milionów euro. Ale na pewno mniej niż wówczas, gdyby udało się dopiąć rozmowy z Interem w sprawie zasad przejścia Dudy, które są mocno zaawansowane.

– Marek Saganowski zostanie na kolejny sezon?
– Wszystko wskazuje, że tak. To ambitny piłkarz, który powinien wchodzić na ostatni kwadrans, dwadzieścia minut. Bo na tyle ma jeszcze pary w sobie. Wiosną grał za dużo, za dużo miał obowiązków defensywnych, na które nie ma już sił. Chcemy, żeby jeszcze trochę pograł, ale wspólnie zastanawiamy się także nad inną rolą, który mógłby pełnić w Legii. Na początek równolegle z występami na boisku. Szukamy jednak co najmniej jeszcze jednego napastnika, mimo że pozyskaliśmy już Nemanję Nikolicia. Również dlatego, że po analizie doszliśmy do wniosku, że zespół powinien umieć grać również w takiej taktyce jak reprezentacja Polski, czyli w ustawieniu z dwójką atakujących. Bo taki często bywa najbardziej efektywny.

– A oprócz drugiego atakującego – na jakie pozycje Legia szuka zawodników do wyjściowej jedenastki?
– Skrzydłowego, stopera, rozgrywającego i lewego obrońcy. Uznaliśmy, że taki jest wymóg chwili. Zarówno w polskiej ekstraklasie, ale i za granicą. Gości pokroju Ondreja, którzy mogą się u nas pięknie rozwinąć, ale i takich jak Nikolić, którzy od trzech lat gwarantują konkretną jakość.

– Sami szukacie, czy kooperujecie z menedżerami? Pytam, bo po nieszczęsnym liście wysłanym w sprawie Żyry, a podpisanym przez Dominika Ebebenge, miałem wrażenie, że Legia sama chce stworzyć agencję pośrednictwa i wyeliminować z własnej gry agentów.
– Do listu już nie wracajmy, powiem tylko tyle, że kulisy były bardziej skomplikowane niż powszechnie wiadomo. Natomiast kierunek jest właśnie taki, jak pan powiedział. Tyle tylko, że klub nie może być właścicielem agencji menedżerskiej, ani być z nią związany kapitałowo w jakikolwiek sposób. Aby było jasne – my chcemy współpracować z agentami, ale na takich zasadach, żeby płacić im za konkretnie wykonaną robotę. A nie tylko za to, że są. Menedżerowie też są potrzebni, ale bywają bardzo różni – pożyteczni i nie. Łączy ich natomiast to, że i ci, i ci bardzo wysoko cenią swoją pracę.

– Nie obawia się pan, że teraz Lech ucieknie Legii?
– Nie. Nawet gdyby awansował do grupy w Lidze Mistrzów i był w stanie odłożyć netto 30 milionów złotych z tego tytułu, to pewnie i tak musiałby taki wpływ rozłożyć na dwa sezony. A przy takim rzędzie wielkości nie ma szansy zyskać przewagi na Legią. Bo ilu mógłby pozyskać za te pieniądze zawodników – jednego, dwóch w skali sezonu? Ale najpierw oczywiście musiałby awansować. A na razie bardzo daleka do tego droga. Jeśli natomiast poznaniacy awansowaliby tylko do Ligi Europy, to za wpływy z tych rozgrywek nie pozamiatają polskiej ligi. Nawet jeśli nadal pozostaną klubem jednosekcyjnym.

– A po co inne sekcje w Legii, skoro są dużym finansowym obciążeniem, na które prawdopodobnie dziś klubu nie stać?
– Bo takie są oczekiwania społeczności warszawskiej. Traktujemy działalność w rugby, koszykówce, tenisie i innych dyscyplinach jako misję. Nie wszystkie dzieciaki będą przecież chciały zostać piłkarzami.

– Powtórzę pytanie: czy Legię stać już na działalność misyjną? Spłaciliście już poprzednich właścicieli Legii?

– Nie ma już nad klubem zaległych obciążeń. Nad naszą umową z ITI ciąży klauzula poufności, mogę więc powiedzieć tyle, że nie mamy już zobowiązań wobec poprzedniego właściciela. Ani żądnych innych podmiotów.

– Rozwijacie inne dyscypliny, zwijacie natomiast drugi zespół. I zwolniliście trenera Jacka Magierę. Dlaczego?
– Zmieniliśmy postrzeganie projektu, jakim jest drugi zespół. III liga w obecnej formule to klasa wystarczająca na ogrywanie młodych zawodników. Zwłaszcza że wypalił pomysł Centralnej Ligi Juniorów, w której gra się o konkretny cel, czyli udział w młodzieżowej Champions League. Poza tym blisko współpracujemy z Zagłębiem Sosnowiec, Dolcanem Ząbki i Arką Gdynia, więc najzdolniejsi wychowankowie mają się gdzie rozwijać. A sensowne wypożyczenia dają więcej najzdolniejszym chłopakom niż robienie na siłę awansu rezerw.

– Czemu nie przedłużyliście kontaktu z Magierą?
– Bo to nie jest projekt dla niego. Tyle że wcale nie jest powiedziane, że Magiera nie zostanie w klubie. Umówiliśmy się, że pogadamy w sierpniu na temat jego najbliższej przyszłości. A na pewno nie jest wykluczone, że Jacek zostanie kiedyś pierwszym trenerem pierwszego zespołu Legii. Osiemnaście lat był w klubie, praktycznie bez urlopu od Łazienkowskiej, dlatego niewykluczone, że potrzebuje oddechu od nas. Na pewno jest przygotowany, aby już teraz samodzielnie poprowadzić klub pierwszoligowy, a nawet mniejszy w ekstraklasie. Będziemy go w tym wspierać. A jeśli uzna, że nie chce podejmować wyzwania na zewnątrz, choć takie doświadczenie na pewno by mu się przydało, to znajdziemy u nas odpowiednie miejsce dla tak ambitnego człowieka, jakim jest.

– Berg zabierał do pierwszego zespołu najlepszych zawodników z rezerw, i w sumie miał rekordową kadrę, liczącą aż 32 piłkarzy, ale Legia niewiele z tego miała. Nie przygotował dublerów na decydującą część sezonu, nie wypromował też nikogo na sprzedaż.
– Chwileczkę – młody wcale nie powinien grać tylko dlatego, że jest młody. Tak w Legii nie będzie. W końcówce sezonu był stres, więc nie było czasu na eksperymenty. Perspektywy wyglądają nieźle, a inna sprawa jest taka, że roczniki ’93, ’94, ’95 nie były tak bardzo bogate w talenty, jak wcześniejsze. I następne. Zresztą na przykład Adaś Ryczkowski zrobił wyraźny krok do przodu, a w kolejnym sezonie zrobi następny. Tyle że w spokojnym tempie, czyli tak, jak powinien, bo droga na skróty jeszcze nikomu nie wyszła na dobre.

– Nie sądzi pan, że trener Berg miał za dużą swobodę w klubie w minionym sezonie? I również ze względu na tak rozległe, i zaprzepaszczone, kompetencje dostał tak solidną porcję gwizdów na koniec sezonu?
– Jestem skłonny zgodzić się z taką tezą. Z zastrzeżeniem, że nikt w klubie nie spodziewał się oklasków po przegranym finiszu. W nowych rozgrywkach organizacja pracy pierwszej drużyny zostanie na pewno zmodyfikowana, ale jeszcze nie czas, aby mówić o szczegółach. Zresztą nastawienie drużyny na pewno też się zmieni. Nie trzeba być bowiem wnikliwym analitykiem, żeby zauważyć, że zbyt wiele razy Legia grała zbyt zachowawczo w minionym sezonie. I także dlatego wynik na koniec sezonu jest niesatysfakcjonujący.

– Kogo z młodych zawodników chciałby pan kupić w ekstraklasie?

– Bardzo poważnie myślimy o Michale Heliku i już teraz będziemy rozmawiać o jego przejściu z właścicielami Ruchu Chorzów. Podoba mi się również Karol Mackiewicz, lewoskrzydłowy Jagiellonii. Pytanie tylko czy przed startem w kwalifikacjach pucharów jest sens rozmawiać o nim z Czarkiem Kuleszą? A w pierwszej kolejności cenię z młodych Karola Linetty’ego i Tomasza Kędziorę. Tyle że obaj wydają się w tym momencie z oczywistych względów poza naszym zasięgiem. Zresztą tego pierwszego pewnie i Lech nie zdoła zatrzymać.

– Za granicą szukacie teraz kogoś z nazwiskiem zbliżonym do Danijela Ljuboi? Aby zrobić nawet w porównaniu z Lechem różnicę, i to nie tylko marketingową?
– Szukamy, i to mocno, tyle że nie jest to proste. Więcej, jest znacznie trudniejsze niż wtedy, kiedy do Warszawy przyjeżdżał Ljuboja. Rozwinęły się przecież rynki azjatyckie, których cztery lata temu nie było. Wtedy Legia płaciła Danijelowi mniej więcej pół miliona euro rocznej pensji. Tymczasem dziś w Indiach zawodnicy zarabiają po 800 tysięcy, a w Korei, Japonii, Chinach, nie wspominając o krajach Zatoki Perskiej, jeszcze więcej…


Cały wywiad ukazał się w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej