To istny cud, że portugalski szkoleniowiec pracował aż trzy lata na Santiago Bernabeu. Definitywne zderzenie jego olbrzymiego ego z rozrośniętymi ego prezydenta Florentino Pereza, niektórych – a ściślej mówiąc: większości – piłkarzy i w końcu kibiców nastąpiło i tak późno.
LESZEK ORŁOWSKI
By właściwie podsumować trzy lata pracy Portugalczyka na Santiago Bernabeu, trzeba daleko wykroczyć poza rozważania czysto piłkarskie, dotyczące doboru piłkarzy do zespołu, właściwego ich przygotowania do kolejnych sezonów, opracowania taktyki gry (w tych wszystkich aspektach trudno coś Mourinho zarzucić) i wreszcie odniesienia bądź nie oczekiwanych sukcesów. Należy wkroczyć na pole psychologii, sięgnąć także po rzadko używane w polszczyźnie, a popularne w języku kastylijskim słowo idiosynkrazja. Oznacza ono coś więcej niż ekscentryzm, osobliwość, specyfikę; mianowicie cechę zapisaną tak głęboko we właściwościach człowieka bądź instytucji – w tym przypadku instytucji, klubu Real Madryt – że nie do usunięcia, determinującą całe funkcjonowanie.
Bunt mas
Otóż nie ma na świecie drugiego tak megalomańskiego klubu jak Real Madryt. Przegranie jakiejkolwiek rywalizacji jest dla sterników oraz fanów Realu zdarzeniem niezrozumiałym, naruszeniem prawa przyrody, zasady, że to najsilniejszy znajduje się na końcu łańcucha pokarmowego i wszystkich pożera. To właśnie owa megalomania stanowi wyróżnik Realu. Jose Mourinho miał przywrócić naturalny bieg rzeczy, to znaczy zapewnić klubowi odzyskanie dominacji w Hiszpanii i w Europie. Największe pieniądze w budżecie plus najwspanialszy prezydent, plus najlepsi piłkarze, plus najgenialniejszy trener musiało równać się zwycięstwu w Lidze Mistrzów. Ale piłka nożna jest dyscypliną, w której wyjątkowo trudno osiągnąć nawet najstaranniej zaplanowany sukces. Trzeba pracować, robić wszystko jak najlepiej się da i czekać na uśmiech fortuny, zaś w przypadku niepowodzeń wykazać się pokorą wobec życia i sportu i… czekać dalej.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.