Meczem Malagi z Osasuną zostanie zainaugurowany w piątkowy wieczór nowy sezon Primera Division, która będzie nosiła nazwę Liga Santander, co oczywiście wynika ze zmiany głównego sponsora. Na dwadzieścia kilka godzin przed otwarciem pospekulujmy, co może się wydarzyć w trakcie rozgrywek, które potrwają do 21 maja, a od poprzednich będą się różnić tym, że zamiast grać między Bożym Narodzeniem a Nowym rokiem, piłkarze dostaną zimą trzy tygodnie wolnego.
Celem Realu Madryt na nowy sezon jest odzyskanie mistrzostwa Hiszpanii
Z faktu, że Real i Barcelona nie dokonały latem na żadnym polu rewolucji, a tylko wzmocniły kadrę młodymi, ale bardzo zdolnymi zawodnikami, wynika w prosty sposób to, iż tym razem do sięgnięcia po tytuł nie wystarczy dziewięćdziesiąt punktów – trzeba będzie zakręcić się koło setki. Ani tu, ani tam nie ma potrzeby przestawiania zespołu na inne tory, wypracowywania nowych rozwiązań taktycznych i personalnych; można od razu ruszyć do przodu wykorzystując stary, sprawdzony, ale w żadnym z przypadków nie zużyty patent. Z Chamartin dochodzą głosy, że tym razem to liga jest priorytetem. Fakt, jeden triumf w ostatnich ośmiu sezonach sprawia, że teraz to właśnie porażki z Barceloną i Atletico na tej arenie najbardziej bolą zarówno Florentino Pereza jak i kibiców Los Blancos. Po wygraniu Decimy i Undecimy trzeba zabrać się za posprzątanie na krajowym podwórku. Barca zdaje się stawiać raczej na Ligę Mistrzów, ale skoro na przykład w 2015 roku udało się wygrać wszystko, to czemu teraz tego nie powtórzyć? Będzie więc między gigantami trwał bój na wyniszczenie od pierwszej kolejki.
Dlatego też Atletico może dość szybko odpaść z rywalizacji, choć to właśnie Los Colchoneros dokonali najznaczniejszych transferów w wielkiej trójce. Konkluzja ta wynika z faktu, że inaczej niż w przypadku Realu i Barcy, dwaj pozyskani piłkarze, Kevin Gameiro i Nico Gaitan od razu wskoczą do wyjściowej jedenastki zastępując jej najsłabsze ogniwa, dzięki czemu siła zespołu zdecydowanie wzrośnie. Ale Atletico też ukierunkuje się na triumf w Champions League, bo po dwóch przegranych z Realem finałach Diego Simeone jest wręcz chory na punkcie zdobycia Uszatki. Na dotrzymywaniu kroku prącym w lidze niczym czołgi do przodu gigantom w którymś momencie przestanie mu zależeć.
Trzecia pozycja Atletico w lidze nie wydaje się jednak być zagrożona. Sevilla i Villarreal raczej nie skorzystały na zmianie trenerów i nieprędko wyprostują swe ścieżki. W Valencii dzieją się rzeczy niezrozumiałe dla nikogo, zasługujące na osobne omówienie (na pewno wkrótce znajdzie się takowe na łamach „Piłki Nożnej”); o zaszczytach Che raczej nie mają co marzyć. Athletic i Celta choć skonsolidowane, spróbują wygrać Ligę Europy, bo to jest stosunkowa prosta (mimo udziału Manchesteru United) droga do gry w Lidze Mistrzów. Brakuje zatem faworyta do zajęcia czwartego miejsca. Postawmy w tej sytuacji na Real Sociedad San Sebastian, silny kadrowo, mający ambitnego i dobrze przygotowanego do zawodu trenera – Eusebio i niezaangażowany na europejskiej scenie.
Co do rewelacji sezonu, zespołu dotychczas nisko notowanego, który włączy się do walki o miejsca 5-7, to tutaj najłatwiej jest typować Granadę z Paco Jemezem na ławce rezerwowych. Tak więc uczyńmy, choć namieszać może także Malaga z Juande Ramosem.
A komu spadek? Wymiana trenera i prawie całej kadry każe upatrywać kandydata numer jeden do degradacji – i to szybkiej – w beniaminku z Vitorii, czyli w Deportivo Alaves. Inny nowicjusz, Leganes, też nie będzie miał kim straszyć rywali. Lepiej wyglądają szanse Osasuny, której piłkarzom przynajmniej nie zabraknie zgrania. Natomiast słabo prezentują się perspektywy Eibar. W poprzednim sezonie klub ten trafił z transferami, ale latem odeszło trzech liderów gry ofensywnej: Baston, Berjon i Keko. Wątpliwe, by za tak niewielkie pieniądze jakimi dysponuje Eibar znów udało się zbudować silną drużynę; takie rzeczy dwa razy się nie zdarzają
Tak to się wszystko rysuje na starcie sezonu. Ale o wyniku każdego zespołu decyduje tak wiele niemożliwych do przewidzenia zmiennych, że na pewno będzie… inaczej niż prognozujemy powyżej.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.