Śląsk Wrocław nie zachwyca w tym sezonie swoją grą i ma dość niewielkie szanse na obronę tytułu mistrzowskiego. Jakby tego wszystkiego było mało, piłkarzom coraz częściej zdarzają się wpadki, które przyprawiają kibiców i władze klubu o spory ból głowy.
Przykład? Nie trzeba zbyt daleko szukać. W ostatnim meczu ligowym z Jagiellonią Białystok gracze Stanislava Levy’ego prowadzili już 3:0, by dać sobie wydrzeć pewne zwycięstwo i zremisować 3:3. Sytuacja tam bardzo sfrustrowała Rafała Dutkiewicza, prezydenta Wrocławia, że ten postanowił wezwać szkoleniowca na prywatną rozmowę.
Jak poinformował Włodzimierz Patalas, wiceszef rady nadzorczej mistrzów Polski, Levy nie otrzymał od prezydenta bury, a rozmowa miała spokojny charakter. – Nie było mowy o jakichkolwiek groźbach pod adresem trenera. Tym bardziej że pan Stanislav Levy pracuje przecież w klubie od niedawna – powiedział.
– To była zwykła rozmowa i dotyczyła między innymi sytuacji w klubie. Już wcześniej planowaliśmy takie spotkanie. Ono by się odbyło bez względu na przebieg meczu z Jagiellonią Białystok – dodał Patalas.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.