Stanislav Levy odniósł w niedzielne popołudnie swoje pierwsze zwycięstwo w roli trenera Śląska Wrocław. Jego drużyna pokonała na własnym stadionie GKS Bełchatów 2:1, a sam szkoleniowiec nie ukrywał zadowolenia.
– Potwierdziło się to, co mówiłem przed spotkaniem. Pojedynek z GKS-em Bełchatów był bardzo trudny, bo nie jest to drużyna, która zasługuje na ostatnie miejsce w tabeli. Dlatego tym bardziej cieszę się z tego, że udało nam się zdobyć trzy punkty – wyznał na pomeczowej konferencji Levy.
– Na pewno powinniśmy wykorzystywać takie sytuacje, które mieliśmy przy stanie 2:1. Kontrataki muszą lepiej wyglądać w naszym wykonaniu i właśnie nad tymi elementami musimy jeszcze popracować – kontynuował.
– Dużo do naszej gry wniósł Sebastian Mila, a szczególnie widocznie to było przy rzutach wolnych. Te stałe fragmenty gry są ogromną bronią Śląska i dzisiaj to potwierdziliśmy – zakończył Levy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.