Robert Lewandowski jest coraz bliżej wyrównania, a nawet pobicia, trwającego ponad czterdzieści lat rekordu legendarnego Gerda Muellera. Sam jednak przyznaje, że nie poświęca czasu nad rozmyślaniem o tym wyczynie.
Lewandowski jest już o krok od dokonania „niemożliwego”. (fot. Łukasz Skwiot / 400mm.pl)
Trzydzieści pięć. Dokładnie tyle goli ma na swoim koncie Robert Lewandowski w bieżącym sezonie Bundesligi. Oznacza to, że do wyrównania rekordu ustanowionego w 1972 roku przez Gerda Muellera, który w jednym sezonie niemieckiej ekstraklasy wpisał się na listę strzelców aż czterdzieści razy, kapitanowi reprezentacji Polski brakuje już tylko pięciu trafień, zaś do jego pobicia – sześciu.
Biorąc pod uwagę obecną formę Lewandowskiego, powtórzenie dotąd niepowtórzonego wyczynu Muellera sprzed ponad czterdziestu lat wydaje się kwestią czasu. „RL9” ma do rozegrania jeszcze osiem ligowych spotkań. Mając na uwadze fakt, że w ostatnim czasie trafia za każdym razem, gdy jest obecny na boisku, jawi się to jako wyłącznie czysta formalność, jeśli – odpukać – po drodze nie wydarzy się nic nieoczekiwanego jak przykładowo kłopoty zdrowotne.
A co tej sprawie myśli sam zainteresowany? Zapytał go o to reporter w wywiadzie udzielonym dla oficjalnych kanałów Bundesligi tuż po zakończeniu spotkania przeciwko Stuttgartowi (4:0), w którym Lewandowski zanotował imponującego hat-tricka. „Zostało nam kilka spotkań w lidze, także w Lidze Mistrzów, a granie co kilka dni nie jest łatwe. O tym też muszę myśleć. Oczywiście chcę zdobywać bramki, ale o samym rekordzie nie myślę, bo nie chcę na sobie wywierać zbyt dużej presji. Chcę się skupić na pracy” – przyznał.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.