Franz Beckenbauer vipowską trybunę opuszczał w środę ze spuszczoną głową, a każda próba rozmowy ze strony dziennikarzy spotykała się z dobitną i nieprzyjemną odmową – piszą dziennikarze PN w korespondencji z Dortmundu.
Ale nic w tym dziwnego, skoro jego Bayern doznał bardzo bolesnej porażki z Borussią w najważniejszym meczu roku. Kto więc wie, czy właśnie gol Lewandowskiego – grający na nosie niedowiarkom, budujący wartość i estymę młodego Polaka – nie pozbawił właśnie Bawarczyków mistrzowskich aspiracji.
KORESPONDENCJA Z DORTMUNDU
Juergen Klopp wjeżdżający na Signal Iduna Park był biały jak ściana. Na widok machających w kierunku autokaru kibiców uśmiechał się tylko kurtuazyjnie, ale oczywistością jest, że myślami był zdecydowanie gdzieś indziej. On rozgrywał już mecz, układał w głowie ostatnie zdania mowy, którą kilkanaście minut później wygłosić miał przed swoimi podopiecznymi tuż przed meczem sezonu. „Najważniejszą batalią roku”, jak nazwał środowy mecz jeden z dziennikarzy Frankfurter Allgemeine Zeitung w obszernym, przedmeczowym tekście.
A musiała być to mowa przemyślana w każdym jej fragmencie, bo zawodnicy Borussii wyszli na mecz przepełnieni agresją, pozytywną mocą, którą już w pierwszych sekundach w pył rozbić chcieli aspirujący do pozycji lidera Bayern. Nawałnica gospodarzy mogła i powinna zakończyć się zdobyciem gola, ale brakowało im szczęścia, a w bramce przyjezdnych stał Manuel Neuer. – Zaczęliśmy bardzo dobrze, tak, jak oczekiwałem od chłopaków. Bayern to jednak klasowy przeciwnik i mecz nie mógł wyglądać przez cały czas tak, jak jego otwarcie – mówi nam Klopp.
W dalszej fazie pierwszej części gra się wyrównała, ale to i tak Borussia była stroną przeważającą. Próbowali Lewandowski (słupek), Grosskreutz (nieporadność), Kuba (brak precyzji), ale nic w sieci się nie znalazło. Obiekt drżał w posadach, każda udana akcja Borussii, każda kontrowersyjna decyzja sędziego, każde nieudane zagranie Bayernu – wszystko kwitowane było gigantyczną wrzawą, która swoją mocą potrafiła „dogłuszyć” głuchego.
– Rzeczywiście można było w ostatnich dniach wyczuć dodatkowe emocje, które skumulowały się na trybunach podczas meczu. Kibice nas ponieśli – przyznaje Robert Lewandowski, który w drugiej części spotkania był absolutnie najlepszym zawodnikiem na boisku. Najpierw zdobył gola, a później dwoił się i troił, odbierał piłki w środku pola, wygrywał większość powietrznych pojedynków, znakomicie grał tyłem do bramki, wspomagał partnerów z defensywy. Bohater przez wielkie „B”, trybuna prasowa i przepełnione loże VIP nie mogły nachwalić się naszego rodaka.
– Bez przesady, cała drużyna zagrała znakomicie. Mieliśmy chwile słabości, przy rzucie karnym wszystko mogło się zawalić, ale wtedy wspomógł nas Roman (Weidenfeler, bramkarz Borussii – przyp. red.) – mówi nam w swoim skromnym stylu Lewy.
– Nie miałeś wrażenia, że przed meczem mówiło się o dwóch znakomitych zespołach, ale większość za zdecydowanego faworyta uznawała mimo wszystko Bayern? – dopytujemy. – Nie wiem kto tak sądził, bo na pewno nie my – odpowiada wzburzony napastnik z Polski. – Wierzyliśmy i wierzymy we własne możliwości. Jesteśmy mistrzami Niemiec, mamy największe szanse na obronienie tytułu, ogrywamy Bayern. Nie ma teraz poważniejszych ekip w Niemczech od nas – dodaje już z wielką pewnością siebie.
Ale co tu się dziwić. Borussia dzięki zwycięstwu z Bawarczykami ma już sześć punktów przewagi nad Bayernem w tabeli. Owszem, teraz przed BVB mecze z Schalke i Borussią M’gladbach, ale ciężko przypuszczać, że ekipa z Signal Iduna Park roztrwoni tak znakomity handicap.
– Musimy zdobyć jeszcze siedem punktów. Gdy tego dokonamy, wtedy będziecie mogli mówić o nas mistrzowie. Teraz nie zapeszajmy – tyle Lewy. I trzeba przyznać: jest dobrze , a już niedługo może być pięknie!
Z Dortmundu Paweł Kapusta Michał Czechowicz PilkaNozna.pl Piłka Nożna
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.