Ligowa sieczka odsłona V, nieporadna Legia przegrała z Jagiellonią
Po piątkowych spotkaniach w Ekstraklasie można było przeczytać w najróżniejszych relacjach – również na naszych łamach – że o słabsze mecze od konfrontacji chorzowsko-gdańskiej i łódzko-poznańskiej będzie niebywale trudno. Okazuje się jednak, że ligowcy są tym razem zgodni – wszyscy grają grubo poniżej ekstraklasowego poziomu.
Po słabiuteńkim meczu Podbeskidzia z Polonią i niespodziewanym laniu Śląska przez gości z Gliwic, nadszedł czas na teoretycznie najciekawsze, sobotnie starcie. Legia – zespół dotychczas niepokonany – podejmowała nieobliczalną Jagiellonię. Już pierwsza akcja w wykonaniu warszawskiej jedenastki wróżyła wielkie spotkanie – Ljuboja jednym zwodem oszukał trzech obrońców Jagi i oddał groźny strzał. Niedużo później było gorąco pod bramką Kuciaka, ale strzał głową sparował słowacki bramkarz.
I w zasadzie to by było na tyle. Pierwsza połowa teoretycznie toczyła się nadal, ale w praktyce piłkarze od około 15.minuty zapomnieli, jak gra się w piłkę. Niedokładności, spowalniania gry, sennego kopania się w czoła w okolicy linii środkowej boiska było tak wiele, że nic dziwnego, że gospodarze totalnie zaspali w 36.minucie i nim się spostrzegli, Frankowski oraz Plizga skompromitowali ich defensywę. Kibice dziękowali zapewne Bogu, że w końcówce piłkarze pomylili dyscypliny i zaczęli grać w rugby. Ostre faule, przepychanki, żółte kartki – dramaturgia na piątkę, piłkarski poziom poniżej zera.
Zrugać więc musiał swoich podopiecznych niemożliwie Jan Urban, bo od początku drugiej części spotkania ich gra wyglądała bardziej „zjadliwie”. Już w 53. minucie znakomitą akcję przeprowadzili Ljuboja z Radoviciem, a dośrodkowanie tego ostatniego ze spokojem wykończył Rzeźniczak. Na boisku było więcej piłki i mniej negatywnej agresji. Wojskowi mieli przewagę, dłużej utrzymywali się przy piłce i przez pewien czas można było odnieść wrażenie, że powtórzy się sytuacja z meczu z Piastem Gliwice. Podopieczni Jana Urbana dali sobie jednak w dziecinny sposób wyrwać punkty. W 77.minucie gigantyczny błąd popełnił Suler, co skwapliwie wykorzystał Tomasz Frankowski. Wynik 1:2 utrzymał się do końca meczu. Legia doznała pierwszej porażki w sezonie 2012-13.
W następnej kolejce Jagiellonia zagra u siebie z Koroną. Legia pojedzie natomiast do Poznania. Będzie to prawdziwa próba sił, bo jeśli warszawska ekipa przegra przy Bułgarskiej, zostanie przeskoczona w tabeli przez nudnego jak flaki z olejem, ale skutecznego Kolejorza. Legia pozostaje liderem, ale ma tylko oczko przewagi nad Polonią i Lechem.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.