Ligowy kryzys ŁKS-u Łódź trwa! Podopieczni trenera Kazimierza Moskala przegrali na własnym stadionie z Cracovią 0:2, tym samym przedłużając swoją serię bez wygranego meczu w lidze do pięciu. Natomiast piłkarze drużyny z Krakowa udanie zrehabilitowali się za wysoką porażkę w ubiegły weekend w domowym starciu z Pogonią Szczecin.
Już od początku spotkania na boisku zarysowywała się dość wyraźna przewaga drużyny gości. W ciągu pierwszych dziesięciu minut rywalizacji bramkarz ŁKS-u Aleksander Bobek musiał dwukrotnie wykazywać się umiejętnościami bramkarskimi. Najpierw młodzieżowiec wybronił strzał głową z kilku metrów Michała Rakoczego, a następnie poradził sobie z uderzeniem Takumo Oshimy. W 9. minucie popełnił jednak dość kosztowny błąd – po dośrodkowaniu w pole karne gospodarzy Bobek faulował Kacpra Śmiglewskiego, przez co goście otrzymali rzut karny.
Do jedenastki podszedł Rakoczy, który trafił jedynie w poprzeczkę. Natomiast młodzieżowiec Cracovii zrehabilitował się trzy minuty później. W 14. minucie świetnie dośrodkował piłkę z rzutu rożnego w pole karne ŁKS-u, gdzie najlepiej odnalazł się Virgil Ghita, który strzałem głową z ostrego kąta otworzył wynik rywalizacji. Siedem minut później goście podwyższyli prowadzenie. Jani Atanasov zdecydował się na strzał z dystansu, a futbolówka po rykoszecie wpadła do siatki gospodarzy.
Zawodnicy ŁKS-u w pierwszej połowie nie zaprezentowali zbyt wielu konkretów w ofensywie, ale mogli strzelić gola kontaktowego. Jednak w 33. minucie rywalizacji strzał z pola karnego Kaia Tejana świetnie wybronił Sebastian Madejski. Na to starali się odpowiedzieć goście, którzy jeszcze przed przerwą byli bliscy trzeciego gola na koncie. Piłka po strzale z okolicy dwudziestu metrów Patryka Makucha trafiła w słupek. Kilka minut później do sytuacji doszedł jeszcze Oshima, ale jego próba okazała się niecelna.
Gospodarze po przerwie starali się ruszyć śmielej do ofensywy. W 52. minucie z dystansu uderzał Dani Ramirez, ale piłka po rykoszecie poleciała obok bramki gości. Piłkarzom beniaminka z Łodzi brakowało jednak pomysłu i konkretnych okazji strzeleckich, aby móc powalczyć o cenny rezultat w sobotnie popołudnie. W 60. minucie groźnie z dystansu uderzał natomiast Kamil Dankowski, ale ponownie dobrze w bramce spisał się Madejski.
Cracovia pomimo słabszej dyspozycji niż w pierwszej połowie, wciąż kontrolowała losy tego spotkania. W 66. minucie dobrą okazję miał Rakoczy, ale jego strzał z pola karnego okazał się niecelny. Natomiast gospodarze szukali gola kontaktowego, a dobrą ku temu szansę mieli w 87. minucie. Wówczas jednak Pirulo uderzył niecelnie z jedenastu metrów.
Zawodnicy ŁKS-u nie zdołali już później zmienić stanu rywalizacji, przez co zanotowali piąty mecz z rzędu bez zwycięstwa w lidze. Natomiast piłkarze Cracovii odnieśli cenne zwycięstwo po wysokiej porażce w ostatni weekend z Pogonią Szczecin i plasują się obecnie na siódmej pozycji w tabeli.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.