Lipiński przed startem Serie A: Ile jakości w tej ilości?
Drugie miejsce będzie porażką nie tylko dla Juventusu Turyn, ale dla co najmniej czterech innych drużyn. Zapowiada się najciekawszy sezon od lat z pięcioma derbami na dodatek.
TOMASZ LIPIŃSKI
Pod hasłem bij mistrza uzbroiły się Napoli, Fiorentina i Roma. Według Silvio Berlusconiego scudetto jest zawsze w zasięgu Milanu, w którego szanse jednak inni uwierzą dopiero po skutecznym finiszu na transferowym rynku. Co przyniesie rewolucja Interowi, tego nie wie nikt, ale przecież gorzej już było. Z nowym trenerem i prawdopodobnie nowym właścicielem świat znów stał się kolorowy. A są jeszcze Lazio i Udinese, które wprawdzie w mistrzostwo nie mierzą, ale ukradną wiele punktów teoretycznie lepszym i bogatszym. Taka konkurencja każe sądzić, że nawet jeśli najsilniejszy za czasów trenera Antonio Conte Juventus po raz trzydziesty (trzymamy się oficjalnych liczb) pierwszy zamelduje się na mecie, to walka nie rozstrzygnie się tak szybko jak w poprzednim sezonie.
Nowy Sivori
Mistrzowie Italii sprawili sobie nową dziesiątkę. Carlos Tevez drugim Alessandro Del Piero nigdy nie będzie, ale porównania do Omara Sivoriego nasuwają się same przez się. Argentyńczyk, który dla Juventusu strzelił 167 goli w 258 meczach, potrafił przedryblować całą defensywę i zatrzymać się z piłką na linii bramkowej, czekając do ostatniej chwili na desperacki ruch bramkarza. Albo zdradzić bramkarzowi, w który róg wykona rzut karny, by skierować piłkę w przeciwny. Był genialny i nieznośny, niepokorny, nieobliczalny i szalony. Kochany i nienawidzony. Anioł o brudnej twarzy. 29-letni Tevez nie zdąży wygrać z Juve tego wszystkiego, co Sivori (po trzy mistrzostwa i puchary Włoch), ale jedna Liga Mistrzów zapewniłaby i jemu miejsce w historii.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna!