Przejdź do treści
Listkiewicz dla PN: Każdego dnia przybywa ludzi, którzy mogą mnie pocałować w dupę

Polska Ekstraklasa

Listkiewicz dla PN: Każdego dnia przybywa ludzi, którzy mogą mnie pocałować w dupę

Startuje pierwsza liga. W nowym wydaniu, bo pokazywana będzie przez Polsat i… zagra w niej osiemnaście klubów. Niby nic nowego, a jednak zeszły sezon liga skończyła w okrojonym składzie. Z rozgrywek wycofała się Flota Świnoujście, a Widzew Łódź rozdawał walkowery. Czy tym razem będzie normalnie? Między innymi o tym „PN” rozmawia z szefem Piłkarskiej Ligi Polskiej Michałem Listkiewiczem.


Dariusz Marzec dla PN: Mówmy głośno, że liga jest dobra – KLIKNIJ!

Rozmawiał PRZEMYSŁAW PAWLAK

– PLP to organizacja, z którą liczy się PZPN?
– Związek wszystko z nami konsultuje. Jesteśmy małą organizacją, zarząd liczy trzy osoby, zajmujemy jeden pokój w siedzibie PZPN – wyjaśnia Listkiewicz. – My reprezentujemy kluby przed związkiem – kluby nie muszą same przyjeżdżać do Warszawy, tylko wszystko w ich imieniu może załatwiać PLP. Jesteśmy ich głosem. Nie uzurpujemy sobie prawa do rządzenia, pomagamy. I to się sprawdza. Co tu dużo mówić, umowa z Polsatem to w 80 procentach sukces PZPN, a w 20 klubów i PLP. Związek traktuje nas z szacunkiem, na każdym Walnym Zgromadzeniu Klubów Pierwszej Ligi osobiście pojawia się prezes Zbigniew Boniek, z kolei moja zastępczyni Martyna Pajączek jest członkiem Komisji Rewizyjnej PZPN.

– A pan bierze pensję jako prezes PLP?
– Mam tak zwany fundusz reprezentacyjny. Mogę rozliczyć koszty delegacji czy zaprosić pana na kawę. Mamy więc koszty funkcjonowania, bo PLP zatrudnia kilka osób, ale to kilkaset tysięcy złotych w skali roku, żadne miliony.

– Całkiem sporo.
– To doprecyzuję, chodzi mniej więcej o 200 tysięcy złotych rocznie. Dwa razy w roku organizujemy spotkanie wszystkich klubów pierwszej ligi, niech przyjedzie 30 osób, a przyjeżdża więcej – i koszty robią się spore.

– Może pan obiecać, jako szef PLP, że sezon 2015-16 pierwszej ligi zostanie dokończony w takim składzie, w jakim wystartuje?

– Mogę obiecać w połowie, bo drugą połowę powinien dołożyć Zbyszek Boniek. Pierwsza liga to rozgrywki prowadzone przez PZPN. To związek jest ich organizatorem i właścicielem. W obrębie PZPN działa Komisja Licencyjna, która jest bardzo profesjonalna, kompetentna i kierowana przez Krzysztofa Sachsa. Co mnie cieszy, Komisja wreszcie uważniej przyjrzała się pierwszej lidze. Mieliśmy ostatnio dwa spotkania z panem Sachsem i panem Janem Popiołkiem, który z ramienia Komisji odpowiada za pierwszą ligę i oni sami powiedzieli, że o wielu rzeczach nie mieli pojęcia, bo skupiali się na Ekstraklasie.

– Na przykład?

– Wymaga się, aby w dokumentach licencyjnych załączone były umowy o pracę ze sprzątaczkami czy magazynierami. A przecież powinno wystarczyć zaświadczenie prezesa danego klubu, że ma takie osoby zatrudnione. Kolejna sprawa to trenerzy grup młodzieżowych. Podręcznik licencyjny mówi, że muszą to być osoby z przynajmniej licencją na poziomie UEFA A. A dajmy na to w Nowym Sączu czy Suwałkach niekoniecznie kogoś takiego można znaleźć. Potrzeba tu trochę elastyczności, są to może tematy przyziemne, ale praca w pierwszej lidze to również codzienne zmaganie się z takim problemami. W każdym razie przewodniczący Komisji Licencyjnej zadeklarował, że pierwsza liga staje się dla niego ligą bardzo ważną.

– No brawo, ale czy pierwsza liga skończy sezon w pełnym składzie?

– Po złych doświadczeniach zeszłego sezonu z Flotą Świnoujście i Widzewem Łódź zadaliśmy takie pytanie wprost prezesom klubów, które awansowały do pierwszej ligi. Odpowiedź była jedna: absolutnie nie ma takiego zagrożenia, coś podobnego się nie zdarzy. Bo mają gwarancje samorządów, co jest kluczowe. Tego zabrakło w Łodzi i Świnoujściu, Flota i Widzew nie współpracowały z miastem. Ale na tym nie koniec. W regulaminie podziału środków finansowych, które uzyskamy ze współpracy z Polsatem, zawarliśmy punkt, że wycięcie takiego numeru, czyli nierozegranie choćby jednego meczu z przyczyn przez klub zawinionych, będzie skutkowało nie wypłaceniem całej transzy przysługującej klubowi. A więc nie tyle że nie dostanie pieniędzy za jeden nierozegrany mecz, ale w ogóle żadnych z umowy z Polsatem w skali sezonu. Wszystkie kluby się na to zgodziły.

– Ile dokładnie zapłaci Polsat? I czy uważa pan, że to są dobre pieniądze?

– 5 milionów złotych za sezon, a kontrakt zawarty został na 3 lata. A czy to dobre pieniądze? Tak, bo w porównaniu z poprzednią sumą jest ich ponad dwa razy więcej – stacja Orange Sport płaciła 2 miliony złotych rocznie. Poza tym Polsat ma ogromny zasięg, to jest bardzo duża wartość dla klubów pierwszoligowych. Będzie magazyn poświęcony pierwszej lidze, dużo czasu antenowego nie samym meczom, ale rozgrywkom poświęci Polsat Sport News, a więc kanał dostępny w telewizji naziemnej. I mecze będą produkowane w jakości HD – jesienią dwa w kolejce, a od wiosny może nawet trzy. Czuć takie pozytywne podniecenie przed inauguracją po obu stronach. Ludzie z Polsatu rozjechali się po klubach i zgłaszają uwagi.

– Rozumiem, że chodzi o produkcję telewizyjną.

– Dokładnie. A to platforma pod kamerę gdzieś jest za nisko, a to gdzieś za wysoko. Techniczne sprawy, których rozwiązanie będzie służyło klubom przez lata.

– Jak wyglądają perspektywy pozyskania sponsora tytularnego dla pierwszej ligi? Przez takie historie jak z Flotą i Widzewem produkt wygląda nie tylko niepoważnie, ale i niewiarygodnie.

– Prawda, to mocno zaszkodziło prestiżowi rozgrywek. Cały czas szukamy firmy, która chciałaby dać swoją nazwę pierwszej lidze, mocno pomaga nam tu PZPN. Tyle że na koniec ewentualny sponsor mógłby wziąć gazetę i powiedzieć: ale zaraz, tam się dwa mecze w kolejce nie odbyły, a wy mnie namawiacie do inwestycji… Dlatego pozyskanie sponsora tytularnego realne będzie od przyszłego sezonu, kiedy już kurz po Flocie i Widzewie opadnie, kiedy normalnie odbędą się całe rozgrywki.

– W swoim czasie mocno zaawansowane były rozmowy z Sokołowem.

– No były, zresztą nie tylko z Sokołowem, bo i z innymi firmami. Czasy nie są jednak łatwe, Ekstraklasa też nie ma sponsora tytularnego.

– A propos Ekstraklasy, nie było takiego planu, żeby prawa telewizyjne do meczów Ekstraklasy i pierwszej ligi sprzedawane były razem?

– Taki plan jest cały czas. Jakiś czas temu z byłym już prezesem Ekstraklasy S.A. Bogusławem Biszofem taką mapę wytyczyliśmy, tyle że później nam się to trochę rozjechało, chodziło między innymi o produkcję meczów. W każdym razie mnie bardzo ucieszyły słowa Zbyszka Bońka, który kilkanaście dni temu na Walnym Zjeździe Klubów Pierwszej Ligi mówił, że jego celem jest, aby te prawa prędzej czy później, ale lepiej prędzej, sprzedawać razem. Gdyby proporcje tego tortu telewizyjnego były 90 do 10 procent na korzyść Ekstraklasy, zdaniem prezesa byłoby fajnie. A mnie się marzy, żeby było tak jak w Niemczech, czyli 80 do 20 procent.

– Może w ogóle powinno być tak, że jedna spółka powinna zarządzać rozgrywkami Ekstraklasy i pierwszej ligi? Tak jest na przykład w przywołanych przez pana Niemczech, gdzie za całość odpowiada DFL. Podobnie jest we Francji, a w Szkocji to w ogóle cztery klasy rozgrywkowe skupia SPFL.

– I pewnie w tym kierunku będziemy szli, tyle że DFL jest częścią DFB, czyli niemieckiego związku piłki nożnej. Zastanawiam się czy w Polsce nie nastąpi powrót do właśnie takiej formuły. PZPN dziś zarządza wszystkimi reprezentacjami Polski, Pucharem Polski, Superpucharem oraz pierwszą i drugą ligą i nie wiem czy nie powinien też Ekstraklasą. Nie mówię, żeby zlikwidować spółkę Ekstraklasa S. A., ale może powinna być tu większa symbioza z PZPN?

– Proponuje pan rewolucje?

Wie pan, ja akurat nie jestem fanem prezesa Osucha, bo kiedyś mnie obraził, ale w tym względzie przyznaję mu trochę racji – gdyby PZPN zarządzał rozgrywkami Ekstraklasy, to by gorzej nie było, a może byłoby nawet trochę lepiej. Tak było kiedyś i ja się bije w piersi, bo zbyt łatwo oddaliśmy to klubom.

– Ale tak jest na całym świecie, we wszystkich poważnych ligach.

– Nie na całym świecie, bo inaczej jest choćby na Węgrzech. Co prawda, jest to liga dużo słabsza od naszej, ale tam kluby same poprosiły, aby wrócić pod skrzydła związku. Tam też była organizacja zrzeszająca kluby, która generowała ogromne koszty, z jej działalności nie było żadnych efektów. U nas efekty są, o czym świadczy nowy kontrakt telewizyjny. Inna sprawa, że jest on tylko rozwinięciem tego, co w 2000 roku wymyślił PZPN.

– Jak to?

– No przecież to za czasów mojej prezesury dokonała się centralizacja praw mediowych. Spółki Ekstraklasa S.A. jeszcze w ogóle nie było. Zrobili to Boniek, Listkiewicz, Kolator, inni…

– Tyle że potem była obcinka o bodaj 20 procent.

– Była, ale teraz też Ekstraklasa nie ma sponsora tytularnego. Wszędzie rosną ceny. Jakby PZPN prowadził Ekstraklasę to obecny kontrakt telewizyjny pewnie miałby taką samą wartość, a może nawet większą. Związek ma bardzo mocną pozycję na rynku. Powinno być jak w Niemczech, że liga jest połączona ze związkiem niemal pępowiną.

– No ale największym udziałowcem Ekstraklasy S.A. jest PZPN.

– Oj, chyba nie.

– Na pewno tak jest, związek posiada 7,2% akcji Ekstraklasy SA.

– PZPN nie może niczego przegłosować w Ekstraklasie, jeśli kluby się nie zgodzą.

– Bo ma tylko jednego przedstawiciela w Radzie Nadzorczej spółki.

– Czyli w praktyce niewiele może.

– To już zależy od zdolności politycznych.

– Nic to, na pewno liga jest fajnie opakowana i sprzedana. Szkoda tylko braku tego sponsora tytularnego, bo słabsze ligi od Ekstraklasy mają. Rozumiem, że cena jest wysoka. Już prezes Andrzej Rusko kiedyś mówił, że nie ma sensu sprzedawać tanio, tylko lepiej poczekać na dobrą ofertę i… długo musiał czekać. A mi jest bliżej do polityki PZPN, który nie patrzy jak dana firma się nazywa, tylko ważne jest, aby w kasie się zgadzało.

– Czyli co? Jest plan, żeby PZPN wchłonął Ekstraklasę?

– Nie wiem, na pewno warto to rozważyć. Nie mówię, że ludzie, którzy pracują w spółce nie są kompetentni. Ostatnio rozmawiałem z nowym prezesem Dariuszem Marcem, sprawia dobre wrażenie. Mogliby stworzyć jakiś departament w PZPN. Pamiętam, że kiedyś te rozgrywki obsługiwały dwie panie i dwóch panów pod nadzorem wiceprezesa Kolatora. Ktoś powie, że są sprawy marketingowe do ogarnięcia, ale w PZPN działa prężny dział marketingu, zresztą sekretarz generalny Maciej Sawicki też jest wziętym marketingowcem. Nie ma problemu.

– Zostawmy to, wróćmy do pierwszej ligi. Jaką kwotę wyłożyć musiałby sponsor, aby móc dać nazwę rozgrywkom?

– Dobrze byłoby, żeby każdy klub miał z tego tytułu 150-200 tysięcy złotych. Czyli mówimy mniej więcej o 4 milionach złotych. To rozsądna cena, zwłaszcza że ewentualny sponsor mógłby skorzystać z zasięgu Polsatu, a to na pewno jest ogromna korzyść. Niedawno dostałem wyniki oglądalności meczów pierwszej ligi za zeszły sezon i niektóre mecze – zwłaszcza te słynne w niedzielę o godzinie 12.30 po kościele, przed obiadem – miały lepsze liczby niż niektóre mecze Ekstraklasy. Mowa o widowni na poziomie 100 czasem 120 tysięcy widzów.

– Nawet zakładając, że sponsor tytularny pojawi się, to w sumie na kluby byłoby do rozdysponowania 9 milionów złotych. Nie za mało?

– Nie. Pamiętajmy, że mówimy o drugim poziomie rozgrywkowym. Bądźmy realistami. Obserwuję politykę transferową klubów pierwszej ligi i wszystkie powinny być tak zarządzane jak Dolcan Ząbki kierowany przez Jurka Szczęsnego. Tu możesz się wypromować, tu możesz się pokazać, a jak chcesz zarabiać dużo, graj tak dobrze, żeby wziął cię klub z Ekstraklasy. Do pierwszej ligi nie przychodzi się, żeby tłuc wielką kasę.

– PLP to dobre dla pana miejsce? Pytam, bo kiedyś rządził pan całym PZPN, a teraz to takie trochę zesłanie.

– Lubię to co robię. Nie mam z tym problemu. I czasami jest mi bardzo miło. Ostatnio na zaproszenie Zdzisława Kręciny pojechałem na mecz pierwszej kolejki Ekstraklasy Piast Gliwice – Termalica. Rozdałem trochę autografów, ludzie porobili sobie ze mną zdjęcia… Ale byłem też na meczu Pucharu Polski w Kaliszu, jako obserwator sędziów, i tam sytuacja już miła nie była. Mijał mnie lekko zawiany dżentelmen, popatrzył na mnie: – O, pan Michał, to pan jeszcze żyje? (śmiech) Ale spokojnie, żona jest bardziej zadowolona,  jestem też członkiem Komisji Sędziowskiej FIFA, na jesieni jadę do Chile na turniej U-17, jestem delegatem PZPN. Ludzie na ulicy na mnie nie plują, a takie sytuacje zdarzały się kiedy byłem prezesem związku. Ostatnio nawet mnie wzruszył były minister sportu Mirosław Drzewiecki: – Michał, byłeś bardzo dobrym prezesem PZPN. – To dlaczego publicznie stwierdziłeś, że jestem uosobieniem zła i powinienem odejść – zapytałem. – Polityka – odpowiedział. Mało tego, doniesiono mi, że po Polsce krąży lista z kandydatami na prezesa PZPN i że jest na niej moje nazwisko. Szkoda, że nikt mnie nie zapytał, co ja o tym sądzę.

– To co pan o tym sądzi?

– Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Czegoś mi jednak brakuje. Kiedyś u prezesa Kazimierza Górskiego byłem wiceprezesem do spraw międzynarodowych, na tym znam się najlepiej. I troszeczkę czuję się z tym źle, że najpierw prezes Grzegorz Lato mi tego nie zaproponował i prezes Boniek też nie, choć z mównicy mówił, że powinienem sprawować tę funkcję dożywotnio. Powstała koncepcja z Markiem Koźmińskim. Było mi bardzo miło, bo spotkałem Marka i mówię: – Dzień dobry panie prezesie. – Niech pan nie żartuje, prezesem dla mnie zawsze będzie pan – odpowiedział.

– Był pan w Gliwicach na zaproszenie Zdzisława Kręciny? To prawda, że szykuje się do startu w wyborach na prezesa Śląskiego Związku Piłki Nożnej?

– Zdzisiu mi tego nie powiedział, ale ludzie na Śląsku mówią, że jest mocnym kandydatem. Rozmawiałem też z Grzegorzem Jaworskim, który zasiada w Radzie Nadzorczej Piasta. Pytałem o różnych zawodników, bo ich nie rozpoznawałem, a Grzegorz mówi: – Słuchaj, jedyną rozpoznawalną postacią w tym klubie jest Zdzisław Kręcina.

– Ale już nie jest dyrektorem Piasta.

– Jest za to doradcą zarządu. Zresztą, Piast przed meczem z Termalicą miał problem, bo nie mógł wystawić zawodnika. Zabrakło jakiejś pieczątki, piłkarz nie zagrał, a Grzegorz Jaworski skomentował krótko: – Trzeba było dzwonić do Zdzisia, załatwiłby sprawę w minutę, wiedziałby do której pani zadzwonić, żeby nadać sprawie bieg. Także u Zdzisia po staremu. Nie zmienił się. Różnie kluby Ekstraklasy są klasyfikowane, jedni liczą tylko tabelę, drudzy uwzględniają błędy sędziów, ktoś liczy klasyfikację Fair Play. A Zdzisiu ma tabelę pod względem jakości jedzenia na stadionach. Kiedyś wyodrębnił podgrupę kiełbaski. Próbował wszędzie, zresztą wspólnie z Henrykiem Apostelem, i mistrzem Polski przez trzy kolejne sezony była Odra Wodzisław. Teraz też zapowiada przygotowanie takiej tabeli.

– Zmieńmy temat. Jak się panu podobało obsypanie Seppa Blattera fałszywymi dolarami na konferencji prasowej FIFA?

– Nie widziałem, ale to co się dzieje wokół Blattera, to nic więcej jak lincz. Nikt nie zadaje pytania, gdzie korupcja miała swoje źródło? Stany Zjednoczone, Argentyna, Brazylia… Ameryka. Stamtąd przyszła ta zaraza, ta zgnilizna. Wiadomo, Blatter za wszystko odpowiada, ale nie jesteś w stanie każdego upilnować. Odejdzie w lutym, to pewne, ale dla mnie pozostanie postacią wielką.

– Ostrożnie, bo prezes PZPN chyba widzi to inaczej. I już wiadomo, że Michel Platini ma silne poparcie prawie na całym świecie.

– Ważne, żeby następca poprawił wizerunek FIFA, poprawił wewnętrzny system wybierania władz organizacji. To był największy problem Blattera. Na przykład strefie CONCACAF należy się stołek wiceprezydenta FIFA, przyjeżdża facet, siada i mówi: ja tu jestem wiceprezydentem. I nie ma możliwości sprawdzenia człowieka, zweryfikowania, nawet nie można za bardzo patrzeć mu na ręce. To jest chore! Cała ta afera korupcyjna – nie mówię tu o wyborze gospodarzy finałów mistrzostw świata w Rosji i Katarze, bo tu nic nie udowodniono, to są rumours – dotyczy sprzedaży praw telewizyjnych na kontynencie amerykańskim, z czego pewnie 80 procent dotyczy Copa Amercia. Ale tego nikt nie napisze, łatwiej walnąć Blattera. Liczę więc, że nowy prezydent zmieni system wyborczy i takie męty, kryminaliści jak ten Chuck Blazer czy Jack Warner nie będą mieli wstępu do FIFA. Ważne jednak, żeby następca Blattera nie spieprzył tego, co Szwajcarowi udało się zrobić. Bo udało mu się spopularyzować piłkę nożną, nadać rangę masie turniejów jak mistrzostwa świata kobiet, futsalu, beach soccera, zbudować infrastrukturę piłkarską. Blatter jest chory na FIFA i to jest jego problem. Opowiadała mi była partnerka prezydenta FIFA, że on w sobotę i niedzielę idzie do siedziby organizacji, prosi portiera o otworzenie budynku i normalnie pracuje, zamiast na przykład pójść na spacer.

– Partnerka, którą podobno pan przedstawił Blatterowi.

– To nieprawda. Kiedyś Tomasz Jagodziński napisał książkę „Cwaniaczku, nie podskakuj” i wydawca kazał mu zawrzeć wątek erotyczny: – Myślę, myślę i ty mi przypasowałeś, więc cię w to ubrałem – przyznał mi się później. Dał mi tę książkę i mu wybaczyłem, a to Blatter przedstawił mi panią Ilonę, a nie odwrotnie.

– W każdym razie nie obawia się pan, że bronienie prezydenta FIFA, może obrócić się przeciwko panu?

– Trudno. George Bernard Shaw będąc mniej więcej w moim wieku wygłosił zdanie nadające się na odpowiedź na pana pytanie: Każdego dnia przybywa ludzi, którzy mogą mnie pocałować w dupę.

– To na koniec przejdźmy na pana podwórko. Szymon Marciniak trafił do Elite Group.

– To efekt nowego systemu szkolenia sędziów w PZPN. Szef polskich arbitrów Zbigniew Przesmycki jest człowiekiem trudnym we współpracy, ale jest przy tym tytanem pracy. Mnie by żona pogoniła z domu, jakbym w weekend oglądał wszystkie mecze Ekstraklasy i te możliwe do zobaczenia pierwszej ligi. Przy starym systemie – opartym trochę na wyczuciu, ale też sympatiach czy antypatiach – Marciniak mógłby się nie przebić. Był taki czas i to wcale nie tak dawno, że Szymon był sędzią numer 3, może nawet 4 w Polsce. A teraz jest absolutną jedynką. Przypomina mi trochę Alojzego Jarguza, w moim odczuciu najlepszego polskiego sędziego w historii. Nawet kiedyś powiedziałem Marciniakowi: – Szymon, ty i Jarguz urodziliście się do sędziowania. Zamiast smoczka mieliście gwizdek. Wszyscy inni, ze mną włącznie, musieli nauczyć się tego fachu. Świetnie zarządza na boisku, czuje grę i bardzo dużo nad sobą pracuje. Ma nawet prywatnego trenera od przygotowania w Płocku.

– Łukasza Pachelskiego, kiedyś piłkarza Wisły Płock.

– Dokładnie. Przy tym ma ułożone życie rodzinne. Nie mniej ważny jest jednak zespół, z którym Szymon pracuje. Nie chcę za bardzo go chwalić, bo jest tam także mój syn Tomasz, ale oni wszyscy ze sobą świetnie współpracują. Marciniak jest liderem bandu, ale na basie czy bębnach też ktoś musi zagrać. Dzień czy dwa dni przed wyjazdem na finały mistrzostw Europy do lat 21 ślub brał Tomek Musiał, też członek zespołu Szymona. Wielu sędziów powiedziałoby w tym momencie: stary, albo przełóż ten ślub, albo trudno, nie przyjedziemy. A oni wszyscy tam pojechali. Naturalnie, wyszli wcześniej, za mocno nie mogli się pobawić, nie pili, nawet Tomka z nocy poślubnej wycofali, żeby już jechać do Czech. Ale byli. To pokazuje jaką są silną, zgraną grupą. Sam wiem, jak to jest ważne. Miałem kilku ulubionych asystentów, ale czasem dali mi jakiegoś mendowatego i już przed meczem byłem zajeżony. W zespole Szymona jest chemia.


 WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej