Mecz sezonu dla Liverpoolu? Nie będzie to teza zbyt daleka od prawdy. Podopieczni Brendana Rodgersa wygrali przed własną publicznością z Manchesterem City (3:2) i kto wie, czy nie postawili decydującego kroku na drodze w kierunku mistrzostwa Anglii.
Liverpool pewnym krokiem zmierza po mistrzostwo Anglii
Wszyscy kibice Premier League z niecierpliwością czekali na to spotkanie. Liverpool przed dzisiejszym hitem miał cztery punkty przewagi nad Manchesterem City, ale także o dwa spotkania rozegrane więcej. Dlatego The Reds wyszli na boisko z mocnym postanowieniem odniesienia zwycięstwa.
Ponadto gospodarze mieli dodatkową motywację. Otóż 15 kwietnia minie 25 lat od tragedii na Hillsborough, kiedy to na trybunach zginęło aż 96 kibiców The Reds. Dzisiejsze spotkanie na Anfield rozpoczęło się kapitalnie dla Liverpoolu. Już w 6. minucie Luis Suarez świetnie podał do Raheema Sterlinga, a ten ośmieszył Vinceta Kompany’ego i posłał piłkę obok bezradnego Joe Harta.
Mecz od pierwszych minut toczył się w bardzo szybkim tempie. Jednak lepsze wrażenie sprawiali zdecydowanie gospodarze. Okazję do podwyższenia prowadzenia miał Steven Gerrard, po którego strzale kapitalnie interweniował Joe Hart. Po chwili kapitan The Reds wykonywał rzut rożny. Po jego dośrodkowaniu skutecznie uderzał Martin Skrtel i tym razem Hart nie miał już nic do powiedzenia. Gospodarze schodzili na przerwę przy pewnym prowadzeniu 2:0.
Po zmianie stron doszło jednak do czegoś, czego kibice gospodarzy się absolutnie nie spodziewali. Liverpool pozwolił Manchesterowi City na rozwinięcie skrzydeł i bardzo szybko został za to skarcony. Już w 50. minucie dobrą akcję przeprowadził wprowadzony na boisko James Milner, który wyłożył piłkę do Davida Silvy, a ten skierował piłkę z bliskiej odległości do bramki.
Podopieczni Manuela Pellegriniego poczuli krew i niespełna kwadrans później doprowadzili do wyrównania. Po raz kolejny w polu karnym The Reds znalazł się Silva, który próbował dograć piłkę spod linii końcowej do jednego z partnerów. Tor lotu futbolówki bardzo niefortunnie przeciął jednak Glen Johnson, który zmienił jej kierunek i pokonał rozpaczliwie interweniującego Simona Mignoleta. 2:2 i wszystko zaczęło się od początku.
Ostatnie słowo w tym meczu należało jednak do gospodarzy. W 78. minucie fatalny, katastrofalny w skutkach błąd we własnym polu karnym popełnił Kompany, który źle wybił piłkę. Dopadł do niej Philippe Coutinho i nie pozostawił żadnych złudzeń. Joe Hart musiał skapitulować po raz trzeci.
Więcej bramek już nie padło, a tuż przed końcem Liverpool stracił Jordana Hendersona. Anglik brutalnie sfaulował Samira Nasriego i sędzia po prostu musiał wyrzucić go z boiska.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.