Liverpool FC w niedzielę postanowił wypróbować nerwy swoich kibiców. The Reds w delegacji mierzyli się z Crystal Palace i dopiero tuż przed końcem strzelili bramkę dającą im zwycięstwo!
Juergen Kloppprzez większość spotkania nie mógł się uśmiechać, ale pod koniec sytuacja się zmieniła (foto: Łukasz Skwiot)
W poprzedniej kolejce Liverpool wziął na Manchesterze City rewanż za przegrany finał Pucharu Ligi. Piłkarze Juergena Kloppa pokonali wyżej notowany zespół 3:0. W następnej serii gier The Reds mierzyli się w delegacji z Crystal Palace. Co ciekawe, drużyna ta po raz ostatni trzy punkty zdobyła 19 grudnia poprzedniego roku. Gdyby nie dobra postawa zespołu w FA Cup, można by postawić tezę, że dopadł ją kryzys.
W niedzielę na Selhurst Park to gospodarze spisywali się lepiej, przynajmniej na początku. Już w 11. minucie bardzo blisko zdobycia gola był Emmanuel Adebayor, ale główkując, trafił w poprzeczkę. Co nie wyszło jemu, udało się jego koledze z zespołu. Tuż po zmianie stron przed polem karnym piłkę przejął Joe Ledley i nie zastanawiając się za długo uderzył skutecznie na bramkę Simona Mignoleta.
Sytuacja zrobiła się dla The Reds jeszcze gorsza w 62. minucie. Wówczas drugą żółtą kartką został ukarany James Milner i musiał przedwcześnie opuścić boisko. Wydawałoby się, że w tym momencie to gospodarze postarają się dobić LFC, a tymczasem to podopieczni Kloppa doprowadzili do wyrównania. Roberto Firmino wykorzystał katastrofalny błąd bramkarza Alexa McCarthy’ego i strzelił pewnie na 1:1.
Wszyscy spodziewali się, że Liverpool weźmie się za obronę wyniku. Tymczasem tuż przed zakończeniem goście raz jeszcze ruszyli do ataku. Faul w polu karnym popełnił Damien Delaney, a sędzia wskazał na wapno. Z rzutu karnego pewnie strzelił Christian Benteke i The Reds wyjechali z Selhurst Park z kompletem punktów.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.