Rozpoczęła
się trzecia kolejka Premier League w sezonie 2016/17. W spotkaniu
otwierającym tę serię gier Tottenham przed własną publicznością
zremisował 1:1 z Liverpoolem.
James Milner (przy piłce) otworzył wynik meczu pomiędzy Liverpoolem i Tottenhamem (foto: Ł. Skwiot)
Sobotnie
spotkanie na White Hart Lane zapowiadało się na jeden z hitów
trzeciej kolejki ligi angielskiej. Zawodnicy Tottenhamu oraz
Liverpoolu nie zawiedli oczekiwań i zafundowali widzom bardzo
interesujący spektakl.
Początek
meczu w Londynie należał zdecydowanie do gości. Liverpool z dużą
częstotliwością zagrażał bramce Kogutów, jednak znakomitą
partię rozgrywał Holender Michel Vorm. W końcu jednak 32-letni
bramkarz Tottenhamu skapitulował, a stało się to na dwie minuty
przed końcem pierwszej połowy.
Arbiter
zawodów dopatrzył się faulu Erika Lameli na Roberto Firmino w
szesnastce gospodarzy i wskazał na jedenasty metr. Pewnym wykonawcą
rzutu karnego okazał się grający w tym meczu na lewej obronie
ekipy The Reds, James Milner.
Pierwsze
fragmenty drugiej odsłony spotkania również przebiegały pod
dyktando zespołu Juergena Kloppa. W 53. minucie pod bramką
Tottenhamu zrobiło się bardzo groźnie, kiedy po dośrodkowaniu z
rzutu rożnego głową uderzał Joel Matip. Piłka zagrana przez
środkowego obrońcę Liverpoolu otarła się jednak tylko o
poprzeczkę.
Trzy
minuty później The Reds przeprowadzili znakomity kontratak, po
którym piłkę do siatki kopnął Saido Mane. Gol Senegalczyka nie
został jednak uznany, gdyż sędzia liniowy podniósł chorągiewkę,
sygnalizując spalonego.
Im
dłużej trwało to spotkanie, tym Liverpoolowi trudniej było
utrzymać wysokie tempo narzucone na początku rywalizacji.
Podopieczni Kloppa nieco opadli z sił, dzięki czemu ostatnie pół
godziny toczyło się już pod dyktando ekipy Spurs. W 63. minucie w
dobrej sytuacji w polu karnym gości znalazł się Christian Eriksen,
ale duński pomocnik źle uderzył piłkę, przez co nie trafiła ona
nawet w bramkę.
120
sekund później znowu zapachniało golem w szesnastce The Reds. Po
zagraniu z narożnika boiska piłka trafiła na głowę obrońcy
Toby’ego Alderweirelda, ale świetną interwencją popisał się jego
kolega z reprezentacji Belgii, Simon Mignolet.
Tottenham
dążył do zdobycia wyrównującej bramki i w końcu, w 72. minucie,
zrealizował swój zamiar. Eric Dier mocno dośrodkował w pole karne
z prawego skrzydła, piłkę głową zagrał jeszcze Lamela, a akcję
wykończył ustawiony przy dalszym słupku Danny Rose. Lewy obrońca
dobrze przyjął piłkę, po czym oddał płaski strzał z bliskiej
odległości, po którym piłka zatrzepotała w siatce.
Do
końcowego gwizdka arbitra gole na White Hart Lane już nie padły i
w efekcie Tottenham podzielił się punktami z Liverpoolem. Dla The
Reds to pierwszy remis w sezonie 2016/17, z kolei podopieczni
Mauricio Pochettino wciąż pozostają niepokonani w Premier League.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.