Sytuacja ŁKS-u Łódź staje się coraz bardziej dramatyczna. W klubie brakuje pieniędzy, a wyniki osiągane przez piłkarzy nie napawają optymizmem. Mimo tego właściciele klubu zapewniają, że nie wycofają swojej drużyny z rozgrywek ligowych.
Plotki na temat bardzo poważnie rozważanego wycofania ŁKS-u z rozgrywek pojawiły się ostatnio w polskiej prasie. Filip Kening, jeden z właścicieli klubu zapewnił, że taka opcja nie jest obecnie rozważana. – Nie. Złożyliśmy takie zapewnienie prezesowi Łódzkiego Związku Piłki Nożnej, Edwardowi Potokowi – powiedział.
Wtórował mu Jerzy Urbanowicz, który bronił się przed zarzutami o niewypłacalności klubu i ogromnych zaległościach wobec pracowników i piłkarzy. – Poproszono nas o reanimację trupa, która nadal trwa – wyznał. – Wieszczycki i Kłos doskonale znali sytuację, wiedzieli, że nie jest łatwo pozyskać sponsora czy inwestora. Zarzuty o tym, że piłka nas nie interesowała, włóżmy między bajki – dodał.
– Nie jest tak źle, jak niektórzy mówią. Dług spółki wynosi 3 mln zł. To nie jest gigantyczna suma w porównaniu z długami innych klubów – zakończył Kening.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.