O tym, że w Łódzkim Klubie Sportowym nie dzieje się najlepiej, wiadomo od dawna. Klub zmaga się z wielkim problemami finansowymi i jak się okazało, wciąż nie przelał na konta swoich piłkarzy należnych im pieniędzy.
Gracze ŁKS-u mieli do końca lutego otrzymać jakiekolwiek pieniądze, ale klub nie wywiązał się ze swoich obietnic. – Wciąż czekamy na pieniądze z Urzędu Miasta. Mieliśmy je otrzymać w ubiegłym tygodniu, ale do dziś ich nie dostaliśmy. Liczymy, że sprawa szybko się wyjaśni – powiedział prezes ŁKS-u Andrzej Voigt.
Klub z al. Unii jest winny swoim zawodnikom 1,5 miliona złotych, a kwota jaką miał otrzymać od miasta w postaci dotacji, to 2 miliony. Niestety, miasto wciąż nie przelało pieniędzy, co sprawiło, że sytuacja w ŁKS-ie robi się coraz bardziej napięta.
– Obietnica została złożona, ale środków nie zobaczyliśmy. I w dalszym ciągu tematem numer jeden w naszej szatni będą pieniądze, a nie mecz o życie z Cracovią. Niektórzy z zawodników naprawdę mają problemy finansowe – można było usłyszeć od piłkarzy Łódzkiego Klubu Sportowego po sobotnim meczu z Legią Warszawa.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.